-
Rosja prowadzi działania wojny hybrydowej przeciwko krajom NATO, w tym Polsce, obejmujące cyberataki, dezinformację i prowokacje.
-
Ekspert Marcin Samsel uważa, że eskalacja tych działań jest już widoczna i mogą pojawić się nasilone prowokacje z udziałem osób inspirowanych przez rosyjskie służby.
-
Obserwuje się samozwańcze patrole obywatelskie na polskich ulicach, które według eksperta mogą mieć powiązania z Federacją Rosyjską.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Od kilku tygodni po europejskich mediach krążą wypowiedzi polityków i przedstawicieli służb z krajów bałtyckich mówiące o możliwych prowokacjach ze strony Rosji i próbie rozszerzenia wojny hybrydowej prowadzonej przeciwko krajom NATO.
„Mamy informacje, że Rosja rozważa możliwość przeprowadzenia niekonwencjonalnych ataków kinetycznych na infrastrukturę krytyczną w regionie bałtyckim. Jest prawdopodobne, że Rosja wykorzysta w tym celu drony produkcji ukraińskiej” – mówił w rozmowie z litewską gazetą Delfi minister obrony Litwy Robertas Kaunas.
Zagrożenie widzą także przedstawiciele polskiego rządu. W niedawnej rozmowie z „Super Expressem” wiceszef resortu obrony Cezary Tomczyk przekonywał, że nasze służby przygotowują się na potencjalne działania Rosjan.
– My już nie dzielimy scenariuszy na realne i nierealne, tylko na prawdopodobne i nieprawdopodobne (…) Nawet jakaś prowokacja ze strony Kremla na dużą skalę może wydarzyć się równie dobrze w ciągu kilku miesięcy – stwierdził Tomczyk.
Wojna hybrydowa NATO – Rosja. Ekspert o „zielonych ludzikach”
Czy w najbliższym czasie w Polsce i krajach nam sąsiadujących może dojść do eskalacji konfliktu hybrydowego ze strony Rosji? Jak przekonuje w rozmowie z Interią ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Marcin Samsel taki proces już trwa i będzie nabierał na sile.
– Tak naprawdę to już eskaluje. Patrząc na chociażby osoby zatrzymane w Chorwacji za podpalenia. Liczba pożarów w ostatnim okresie, które się na siebie nakładają. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to kwestia warunków atmosferycznych, ale ja jestem przekonany, że to nie przypadek – podkreśla.
– I te zagrożenia są coraz groźniejsze dla społeczeństw. To już nie tylko cyberataki czy dezinformacja. Coraz częściej słyszymy o prowokacjach z użyciem dronów, co jest ewidentną próbą destabilizacji, testowania systemów obronnych. Media informują o kolejnych osobach zatrzymanych, które planowały zamachy. Ci ludzie są uzbrojeni, posiadają ładunki wybuchowe. Wszystko to ewidentnie wskazuje na coraz większą aktywność Kremla – dodaje.
Zdaniem eksperta nie można także wykluczać scenariusza znanego z 2014 roku na Krymie. Na półwyspie pojawiły się wówczas tzw. „zielone ludziki”. Będzie to jednak zdecydowanie lepiej zakamuflowane przez rosyjskie służby.
– Te grupy to nie będą stricte „zielone ludziki”, czyli Rosjanie w mundurach bez oznaczeń. Spodziewamy się raczej wykorzystania pewnych środowisk, które będą inspirowane do prowadzenia terroru. Mowa chociażby o pseudokibicach, bandziorach, który pod wpływem rosyjskich służb będą namawiani do prowokacji, w tym z użyciem broni. I jeśli taki scenariusz okaże się skuteczny, bo nie będzie adekwatnej odpowiedzi ze strony państwa, to wówczas już pojawią się wspomniane „zielone ludziki” czyli Rosjanie, wyspecjalizowani w misjach specjalnych – zauważa.
Samozwańcze „patrole” na polskich ulicach. Marcin Samsel o „powiązaniu z Rosją”
Odnosząc się do kwestii wojny hybrydowej i nowych zagrożeń dla bezpieczeństwa w Polsce, Marcin Samsel zwrócił także uwagę na „patrole obywatelskie”, które pojawiły się niedawno na ulicach polskich miast.
Jego zdaniem grupy związane m.in. z ruchem tam zwanych Rodaków Kamratów to nie przypadkowi obywatele, którzy rzekomo pilnują porządku w naszym kraju, ale osoby, które w dużej mierze mają powiązania z Federacją Rosyjską.
– Gwarantuję, że tam są wewnętrzne działania kremlowskich służb. Gdzieś tam w strukturach ktoś na nich wpływa, ktoś to sprawdza, testuje reakcje. Rosyjskie służby od dawna kochały i nadal kochają tego typu zjawiska. Można chociażby wspomnieć grupę kibicowską z Litwy, która zabiła asystenta Aleksieja Nawalnego – zauważa, dodając, że w społeczeństwie nadal funkcjonuje fałszywe przekonanie o „rosyjskich agentach”.
– Mamy cały czas taki obraz, że musi być to rosyjskojęzyczny, najlepiej w ogóle Rosjanin w czapce uszatce i walonkach. To tak nie będzie wyglądało – podkreśla Marcin Samsel.
Ekspert w rozmowie z Interią porównuje rosyjskie działania do „siania ziarenek”, które „jeżeli zakiełkują, to zostaną wykorzystane w niecnych celach„.
– Rosjanom kończy się czas. Putin musi coś zrobić. Jeżeli lekkie działania, które obserwujemy już teraz, nie przyniosą pożądanego skutku, to musimy się spodziewać bardziej agresywnych akcji – podsumowuje.
Marcin Jan Orłowski












