W skrócie
-
W maju 2026 roku przestrzeń powietrzną Syrii wykorzystało około 12 tysięcy samolotów, co zapewniło państwu przychód rzędu 6 milionów dolarów.
-
Ruch lotniczy nad Syrią wzrósł znacząco po tym, jak zamknięto przestrzeń powietrzną nad Irakiem i Zatoką Perską w związku z wojną między USA, Izraelem a Iranem.
-
Przestrzeń powietrzna Syrii jest oceniana jako ryzykowna i większość dużych przewoźników spoza regionu nadal jej unika, choć większość przelotów do Europy z Dubaju i Dohy prowadzi obecnie przez ten obszar.
Syryjski Generalny Urząd Lotnictwa Cywilnego powiadomił, że w maju z syryjskiej przestrzeni powietrznej skorzystano 11,8 tys. razy, czyli ponad dwukrotnie więcej niż lutym br. Liczba lotów w maju była też o około 375 proc. większa niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Luty był ostatnim miesiącem przed wojną między USA i Izraelem a Iranem, która zakłóciła działalność linii lotniczych.
Przestrzeń powietrzna Syrii była strefą zamkniętą przez 14 lat wojny domowej, zakończonej obaleniem prezydenta Baszara al-Asada pod koniec 2024 r. – przypomniał Reuters. Ubiegły rok przyniósł ożywienie ruchu, jednak dopiero w marcu, gdy zamknięto przestrzeń powietrzną nad Irakiem i Zatoką Perską, linie lotnicze zostały zmuszone do ponownego przeanalizowania regionalnych tras.
Bliski Wschód. Przestrzeń powietrzna nad Syrią wciąż ryzykowna
Choć zawieszenie broni między USA i Iranem doprowadziło w kwietniu do ponownego otwarcia przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie, większość lotów do Europy z Dubaju i Dohy – jednych z najbardziej ruchliwych węzłów lotniczych na świecie – nadal obiera trasę przez centralną Syrię, z pominięciem Iraku. Przelot nad Syrią skraca podróż i obniża koszty paliwa.
Mimo to OPSGroup, organizacja międzynarodowa monitorująca ryzyko w branży lotniczej, oceniła, że przestrzeń powietrzna nad Syrią jest nadal uważana za ryzykowną i funkcjonuje wyłącznie w oparciu o „kontrolę proceduralną” – najbardziej podstawowy poziom kontroli ruchu lotniczego.
Według przedstawicieli tej branży ruch lotniczy w syryjskiej przestrzeni powietrznej utrzymuje się obecnie na poziomie niższym niż połowa poziomu sprzed wojny domowej w tym państwie, a za niedawny wzrost ruchu odpowiadają głównie przewoźnicy z krajów Zatoki Perskiej. Operatorzy europejscy, azjatyccy i północnoamerykańscy nadal starają się unikać przestrzeni powietrznej krajów Bliskiego Wschodu.
Władze Syrii są jednak nastawione optymistycznie. – Wzrost częstotliwości ruchu lotniczego odzwierciedla początek realnej zmiany w postrzeganiu syryjskiej przestrzeni powietrznej przez linie lotnicze jako realnej i niezawodnej trasy, która ponownie staje się częścią regionalnej sieci – powiedział agencji Reutera szef Generalnego Urzędu Lotnictwa Cywilnego Syrii, Omar al-Hosari.












