Litewskie Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC) poinformowało, że 17 maja około godz. 19.00 otrzymano zgłoszenie dotyczące wojskowego drona. Rozbitą maszynę znaleziono na polu we wsi Samane (rejon uciański), która znajduje się około 40 kilometrów od granicy z Łotwą oraz 50 kilometrów od Białorusi. Miała wlecieć na terytorium Litwy w niedzielę rano.
Na terytorium Litwy mógł spaść dron z Ukrainy
Podczas konferencji zorganizowanej tego samego dnia wieczorem szef NKVC, Vilmantas Vitkauskas odniósł się do sprawy.
– Dron jest uszkodzony, ale nie ma śladów eksplozji. Trudno na razie odpowiedzieć, czy miał ładunek, czy nie – poinformował Vitkauskas. Jak dodał, na podstawie informacji, które znajdują się na szczątkach maszyny i materiałach przekazanych przez śledczych, można wywnioskować, że dron najprawdopodobniej był ukraiński. Dokładniejsze informacje mają zostać przekazane w późniejszym czasie. Kijów do tej pory nie odniósł się do incydentu.
Na miejscu zdarzenia pracują obecnie policja oraz inne służby. W odpowiedzi na zgłoszenie wdrożono procedurę „Skydas”, która jest stosowana zwykle w przypadku zagrożenia wybuchem. Serwis lrt.lt poinformował, że mieszkańcy wsi zostali poproszeni o zachowanie bezpiecznej odległości od miejsca zdarzenia.
Kolejny dron spadł na terytorium Litwy
Litewskie media zwróciły uwagę, że do podobnego zdarzenia doszło w marcu. Wówczas w rejonie orańskim także znaleziono drona, który miał pochodzić z Ukrainy. Z informacji przekazanych wówczas przez władze wynikało, że maszyna miała zostać wykorzystana do ataku na Rosję, jednak zboczyła ze swojego kursu. Miał to być skutek działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej.
Jak podkreśliła agencja informacyjna BNS do podobnych zdarzeń dochodzi ostatnio coraz częściej w rejonie Morza Bałtyckiego.


