W wyniku wypadku zginęli rodzice ośmiomiesięcznego chłopca. Dziecko w stanie ciężkim przebywa w szpitalu. Samochodem kierował 26-letni Hubert B., który – według ustaleń śledczych – z powodu nadmiernej prędkości miał stracić panowanie nad pojazdem i wjechał w znajdującą się na chodniku rodzinę. Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i został tymczasowo aresztowany.

Według wstępnych ustaleń biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych Volkswagen Golf kierowany przez Huberta B. miał poruszać się z prędkością około 70 km/h, czyli ponad dwukrotnie większą niż dopuszczalna maksymalna prędkość na tym obszarze, wynosząca 30 km/h. 


Zobacz wideo

Miszalski stworzył w Krakowie dwór i Tusk nie chciał go firmować

Jak opisuje Jarosław Sidorowicz na Wyborcza.pl, mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Miał tłumaczyć, że „stracił panowanie nad samochodem wskutek nierówności na drodze” – czytamy. – Według jego zeznań z powodu tych nierówności wpadł w poślizg, miał nacisnąć na hamulec i wtedy wypadł z drogi – mówi cytowany przez Wyborczą prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Tymczasem mieszkańcy okolic ul. Solnej od lat skarżą się na urządzane w tym rejonie nielegalne wyścigi – czytamy na Wyborcza.pl.

Wizja lokalna na miejscu wypadku w Krakowie. Stanisław Kracik przekazał szczegóły

Jak poinformował Kracik podczas briefingu, w rejonie ulic Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocie została przeprowadzona wizja lokalna z udziałem m.in. policji, z której wnioski i rekomendacje zostaną zawarte w specjalnym protokole. – Tam ze strony miasta zaniedbań nie było, bo nie było też powodów, patrząc na brak zdarzeń w ciągu ostatnich pięciu lat, żeby tam dodatkowo montować progi czy szykany – zaznaczył pełniący funkcję prezydenta.

Stanisław Kracik zapowiedział, że pomimo braku wskazań, miasto w najbliższych dniach prewencyjnie zamontuje na ulicy, gdzie doszło do tragedii, próg zwalniający. W tym lub przyszłym roku wykonany będzie również tzw. remont nakładowy nawierzchni drogi.

Kracik: Ta tragedia ma swojego sprawcę

Kracik zaznaczył, że na Zabłociu doszło do „tragedii, którą jesteśmy wszyscy poruszeni”. – Trochę z pola widzenia ucieka nam sprawca, a koncentrujemy się na odcinku drogi. Dzisiejsza wizja lokalna z udziałem m.in. policji potwierdza, że oznakowania tam są prawidłowe, nie bardzo jest tam miejsca, poza ewentualnym progiem zwalniającym, na jakąkolwiek ingerencję, która broniłaby się z punktu widzenia zarówno przepisów, jak i potrzeb – mówił.

– Ta tragedia ma swojego sprawcę i fakt, że nie przyznaje się on do winy, bo winna jest nawierzchnia drogi, chyba świadczy jak najgorzej o tym młodym człowieku – podkreślił przedstawiciel miasta. Dodał, że w rejonie ulic Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocie każdego dnia przejeżdżają tysiące samochodów, a w ciągu ostatnich pięciu lat nie doszło tam do żadnego większego zdarzenia drogowego.

Policja każdego roku otrzymuje coraz więcej nagrań, dokumentujących niebezpieczne zachowania. W 2025 roku do małopolskiej skrzynki „Stop agresji drogowej” trafiło 3200 zgłoszeń – o blisko 900 więcej niż rok wcześniej. Dla wielu kierowców droga staje się polem walki i rywalizacji – pisze Marek Podmokły na Wyborcza.pl.

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version