-
Niemieccy prokuratorzy oskarżyli obywatela Ukrainy Serhija K. o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Ponadto twierdzą, że operacja została zorganizowana „na zlecenie ukraińskich władz państwowych „.
-
Serhij K. miał przewieźć materiały wybuchowe jachtem „Andromeda” w okolice wyspy Bornholm i uczestniczyć w przygotowaniach do eksplozji. Mężczyzna zaprzecza jednak zarzutom.
-
W sumie w akcję zaangażowanych było siedem osób, a jeden z podejrzanych został zatrzymany w Polsce. Sąd jednak odmówił jego ekstradycji do Niemiec.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niemiecka prokuratura federalna potwierdziła w czwartek, że postawiła zarzuty obywatelowi Ukrainy w sprawie wysadzenia gazociągu Nord Stream – podało Politico.
Według złożonego we wtorek aktu oskarżenia – do którego dotarł serwis – prokuratorzy oskarżają Serhija K. o współudział w zbrodni wojennej poprzez przeprowadzenie „ataku na obiekty cywilne”, spowodowanie eksplozji, zniszczenie budynków i zakłócenie funkcjonowania infrastruktury publicznej.
Wysadzenie Nord Stream. Niemieccy prokuratorzy wskazują na ukraińskie władze
Niemieccy prokuratorzy twierdzą ponadto, że będąc oficerem armii ukraińskiej w 2022 roku Serhij K., wraz z innymi wojskowymi „działającymi w imieniu organów państwowych na Ukrainie„, opracował plan zniszczenia gazociągów Nord Stream 1 i 2. Operacja miała więc zostać „przygotowana na zlecenie władz”.
Celem akcji było stałe wstrzymanie dostaw gazu z Rosji i uniemożliwienie Moskwie wykorzystywania dochodów z energii do finansowania machiny wojennej. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaprzeczył jednak, jakoby jego rząd brał udział w sabotażu.
Niemieckie służby zakładały też, że akcja mogła zostać zatwierdzona przez ówczesnego dowódcę ukraińskiej armii Walerija Załużnego, który obecnie pełni funkcję ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii. Zaprzecza on jednak tym doniesieniom.
Przypomnijmy, że do eksplozji, które uszkodziły łączące Rosję z Niemcami gazociągi Nord Stream 1 i 2, doszło we wrześniu 2022 roku.
Serhij K. zaprzecza zarzutom. Sprawa po raz pierwszy trafiła do sądu
Śledczy uważają, że Serhij K. dowodził jachtem „Andromeda”, z którego rzekomo rozpoczęto operację. Zgodnie z aktem oskarżenia, mężczyzna wjechał do Niemiec przez Polskę we wrześniu 2022 roku, posługując się sfałszowanym ukraińskim paszportem, a następnie przewiózł jachtem materiały wybuchowe w pobliże duńskiej wyspy Bornholm.
Niemieccy śledczy poinformowali wcześniej, że na pokładzie statku znaleziono ślady materiałów wybuchowych HMX i RDX. Mężczyzna został aresztowany we Włoszech w sierpniu 2025 roku i ekstradowany do Niemiec trzy miesiące później. Od tamtej pory przebywa w areszcie tymczasowym w Hamburgu.
Serhij K. zaprzecza jednak zarzutom. Politico zauważyło, że ich postawienie oznacza, iż niemiecka prokuratura po raz pierwszy formalnie wniosła sprawę sabotażu Nord Stream do sądu.
W akcję zaangażowano siedem osób. Jedną zatrzymano w Polsce
Dodajmy, że Serhij K. nie jest jedyną osobą, która brała udział w operacji wysadzenia gazociągu Nord Stream. Według niemieckich służb w akcję zaangażowanych było siedem osób: sześciu mężczyzn i jedna kobieta.
Niemiecka prokuratura wydała również nakaz aresztowania innego podejrzanego o udział w operacji – Wołodymyra Żurawlowa. Mężczyzna został aresztowany we wrześniu ubiegłego roku w Polsce. Polski sąd odmówił jednak jego ekstradycji do Niemiec.
Sędzia w uzasadnieniu stwierdził m.in., że akty dywersji dokonywane w czasie wojny nie są przestępstwami. Poza tym zwrócił uwagę, że do wysadzenia gazociągu nie doszło na terenie Niemiec, lecz na wodach międzynarodowych, a sam Nord Stream nie jest podmiotem niemieckim.
Źródło: Politico













