Do ataku doszło podczas kursu zamówionego przez aplikację w Częstochowie (woj. śląskie). Pasażerka, podróżująca z kilkuletnią dziewczynką, w trakcie jazdy poprosiła kierowcę o zatrzymanie się przy sklepie monopolowym – trasa taka nie była jednak wcześniej zaznaczona w zamówieniu.
Gdy 35-letni Maksym, który przyjechał z Ukrainy pięć lat temu, a od trzech miesięcy pracuje jako taksówkarz, odpowiedział, że nie ma na to czasu, kobieta zaczęła go wyzywać, odnosząc się także do jego narodowości.
Zaatakowała taksówkarza z Ukrainy przy dziecku. Poszło o sklep monopolowy
Na nagraniu słychać, jak pasażerka pyta kierowcę, czy mówi po polsku, a po jego odpowiedzi w kolejnych zdaniach używa wobec niego wulgarnych i ksenofobicznych określeń. „Co Ty, k***a, nie masz, czego nie masz?”, „Ty, k***a, j*****a s***o ukraińska” – mówiła między innymi kobieta i miała uderzyć mężczyznę w tył głowy.
Zdenerwowana kobieta zaczęła następnie próbować wysiadać z auta razem z dzieckiem jeszcze w trakcie jazdy, co – jak relacjonował kierowca – zmusiło go do natychmiastowego zatrzymania samochodu ze względów bezpieczeństwa. W pewnym momencie doszło też do rękoczynów – pasażerka uderzyła kierowcę w tył głowy. Ostatecznie kobieta opuściła pojazd.
Całe zajście zarejestrowała kamera samochodowa. Nagranie opublikował serwis Wiadomości Częstochowa, a materiał szybko obiegł internet.
Sam kierowca podkreśla, że wcześniej nie spotkał się z podobną sytuacją. – To nie było zaznaczone w aplikacji, że ona chce tam zrobić przystanek. To było w trakcie jazdy i ona zaczęła jakoś od razu wysiadać z samochodu z dzieckiem podczas jazdy, ja od razu zatrzymałem samochód, żeby to było bezpieczne – relacjonował Maksym, cytowany przez TVP3 Katowice.
Reakcja policji i prokuratury
Sprawą zajęli się częstochowscy policjanci, którzy dotarli do poszkodowanego kierowcy i przyjęli od niego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zabezpieczono też nagranie z monitoringu w samochodzie.
Podejrzewana o atak 48-latka sama zgłosiła się na komisariat, gdzie wykonano z nią wstępne czynności, po czym została zatrzymana. – Kobieta dzisiaj rano sama zgłosiła się do komisariatu pierwszego w Częstochowie, zostały z nią wykonane wstępne czynności, po czym została zatrzymana – przekazała Marlena Leszczyniak z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, cytowana przez TVP3 Katowice.
Kobieta została doprowadzona do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie, gdzie przedstawiono jej zarzut dyskryminacji z powodu przynależności narodowej. Prokurator zastosował wobec niej dozór policyjny, zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz poręczenie majątkowe. Za to przestępstwo Kodeks karny przewiduje karę do pięciu lat pozbawienia wolności.
Jak zauważa „Fakt”, ponieważ świadkiem całego zdarzenia było małoletnie dziecko podróżujące z kobietą, sprawa trafi także do sądu rodzinnego, który oceni sytuację rodzinną dziewczynki.
***
Dyskryminacja z powodu narodowości, pochodzenia etnicznego lub rasy jest w Polsce przestępstwem ściganym z urzędu. Jeśli jesteś świadkiem przemocy lub agresji wobec innej osoby, natychmiast zadzwoń pod numer alarmowy 112.












