Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek wystąpił w czwartek 27 sierpnia na Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie. Żurek przekazał, że służby są obecnie na „początku rozsupływania wielkiej afery”, która w poważny sposób zaszkodziła wielu Polakom. Odniósł się w ten sposób do sprawy Zondacrypto.

Waldemar Żurek o aferze Zondacrypto: Nam udaje się zrobić więcej

– Do tej pory wszystkie wielkie afery finansowe kończyły się tak, że pieniądze znikały, łapano najczęściej płotki, a ludzie zostawali z niczym. Tu nam się udaje zrobić trochę więcej – powiedział Żurek. Minister wyraził nadzieję, że śledczy zajmujący się sprawą Zondacrypto zdołają zabezpieczyć jak najwięcej środków pochodzących z przestępstwa.

Zobacz wideo Zondacrypto i powiązania z prawicą

Żurek skomentował również zatrzymanie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. – Pan o kryptonimie Radosław P. mówi: „dostałem zegarek, ale ja płaciłem gotówką w ratach, woziłem je do Luksemburga cztery razy”. Jak znajdą następne zegarki, to powie, że był 16 razy i za każdym razem wiózł taką kwotę, żeby nie trzeba było jej odnotować w dokumentach celno-skarbowych. Kto w te bajki uwierzy? – pytał minister.

W rozmowie z dziennikarzami Żurek podkreślił, że to sąd musi ocenić, czy tłumaczenia Piesiewicza są wiarygodne. – My musimy przełożyć dowody, które zebraliśmy, na akt oskarżenia (…). Tam, gdzie mamy twarde dowody, będziemy stawiać zarzuty, nie będziemy się bać, bez względu na to, kto jest z jakiej opcji politycznej – powiedział.

Dodał, że w śledztwie ws. Zondacrypto pojawiają się nowe osoby, które chcą zeznawać, jak również nowe, twarde dowody. – Jest tam bardzo wiele wątków, które dotykają także polityków i musimy rozważyć, czy były tam elementy korupcji politycznej – przekazał Żurek.

Tysiąc młodych osób przyjechało na piątą edycję Campusu Polska Przyszłości. Owacją na stojąco przywitany został pierwszy gość tego wydarzenia – laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Aleś Bialacki – pisze Robert Robaszewski na Wyborcza.pl.

Radosław Piesiewicz miał otrzymywać prezenty od Przemysława Krala

Pisaliśmy w Gazeta.pl, że w czwartek funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali Piesiewicza w związku ze śledztwem ws. afery Zondacrypto. W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 poinformowały o wynikach wspólnego śledztwa. Prezes PKOl miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala różne prezenty, w tym zegarek wart 40 tys. euro, w zamian za pomoc przy rozwiązaniu problemów giełdy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Piesiewicz oświadczył w rozmowie z Telewizją Republika, że sam zapłacił za zegarek, a Kral pomógł mu tylko w zakupie.

Cała opowieść Sakiewicza, Rachonia i Olechowskiego jest funta kłaków warta. Panowie zaplątali się we własne tłumaczenia. Bo niby byli podejrzliwi wobec Krala, ale jego pieniądze brali tak długo, jak się dało – pisze Dominika Wielowieyska na Wyborcza.pl.

Zabezpieczono ponad 100 mln zł

Prokuratura Regionalna w Katowicach rozpoczęła śledztwo ws. Zondacrypto w kwietniu. Dotyczy ono podejrzenia oszustwa na szkodę klientów i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia śledztwa kwotę strat klientów szacowano na co najmniej 350 milionów złotych. W czwartek Żurek przekazał na konferencji prasowej, że trwa proces zabezpieczania środków na poczet przyszłych odszkodowań. – Obecnie to ponad 100 mln zł – poinformował. Dodał, że zbliżona kwota pojawiała się w roszczeniach składanych przez poszkodowanych w prokuraturze.

Share.
Exit mobile version