-
Od 1 września w szkołach i przedszkolach raz w tygodniu mają pojawiać się posiłki na bazie roślin strączkowych, a dane wskazują, że Polacy spożywają ich zbyt mało.
-
Większość uczestników badania uważa, że dania ze strączków są wartościowe i mogą być zdrowym urozmaiceniem diety dzieci, jednak niemal połowa badanych obawia się, że dzieci mogą nie chcieć takich posiłków jeść.
-
Badania Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego pokazują, że tylko niewielka część dzieci w Polsce regularnie spożywa rośliny strączkowe, a ich obecność w szkolnym menu może pomóc zmienić ten nawyk.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Badanie na zlecenie Roślinniejemy przeprowadził Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna na reprezentatywnej próbie 1094 osób. Większość ankietowanych uważa strączki za wartościowy element diety dzieci i ocenia, że zmiana na stołówkach to dobry krok w kierunek polepszenia jakości żywienia dzieci.
Jak Polacy oceniają dietę planetarną?
Z badania wynika, że dla zdecydowanej większości osób jeden obiad na bazie strączków w tygodniu jest dobrym sposobem na urozmaicenie diety dzieci. Prawie 80 proc. osób zgadza się ze stwierdzeniem, że taki posiłek będzie zdrowym urozmaiceniem jadłospisu. Przeciwnego zdania jest natomiast 13 proc. badanych.
Podobnie wygląda ocena wartości odżywczej takich posiłków. 77 proc. respondentów uważa, że obiad przygotowany na bazie nasion roślin strączkowych może być równie pełnowartościowy jak obiad zawierający mięso, w tym 44 proc. zdecydowanie się z tym zgadza. Odmienne zdanie ma 14 proc. badanych.
Zalecenia żywieniowe mówią wprost: powinniśmy jeść więcej warzyw, owoców, pełnoziarnistych zbóż, nasion roślin strączkowych, zdrowych tłuszczów – właśnie to przyświeca nowemu standardowi na stołówkach. Celem jest różnorodność, dlatego w tygodniowym menu znajdzie się miejsce na mięso, którego zresztą w tygodniu będzie najwięcej, ryby, strączki, ale też na przykład naleśniki
Wyniki pokazują więc, że Polacy w dużej mierze dostrzegają wartość strączków w diecie zarówno dzieci, jak i dorosłych. Problemem pozostaje jednak ich rzeczywista obecność w codziennym jadłospisie.
„Między naszą świadomością a praktyką jest więc ogromna luka. Włączenie posiłków na bazie strączków do szkolnego menu to właśnie okazja, by tę lukę stopniowo wypełniać i by Polacy pewniej sięgali po strączki także w domu” – oceniają działacze inicjatywy RoślinnieJemy.
Jednocześnie badanie pokazuje, że sama obecność strączków w szkolnym menu nie gwarantuje sukcesu. 46 proc. respondentów obawia się, że dzieci nie będą chciały jeść potraw przygotowanych na ich bazie. Przeciwnego zdania jest 22 proc., natomiast aż 32 proc. badanych nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie – to najwyższy odsetek odpowiedzi „trudno powiedzieć” w całym badaniu.
Może to oznaczać, że nawet osoby przekonane o wartości odżywczej strączków mają wątpliwości, czy dania serwowane w szkolnych stołówkach będą odpowiednio smaczne, atrakcyjne i dopasowane do upodobań dzieci. Dlatego kluczowe będzie nie tylko wprowadzenie nowych potraw do jadłospisów, ale również sposób ich przygotowania i podania.
Zdrowe zmiany na stołówkach od 1 września
Przypomnijmy: od 1 września obowiązują zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. W ich jadłospisach będą musiały regularnie pojawiać się warzywa i strączki, a ograniczane będą mięso, cukier i sól.
Każda placówka ustala własne menu, ale należy trzymać się zasad wyznaczonych przez resort zdrowia. Zazwyczaj obiad rozpisany na tydzień składa się z trzech dań zawierających mięso, w tym jednego z ryby. Raz podaje się strączki w dowolnej formie i najczęściej jeden obiad na słodko. Nowe zasady żywienia spotkały się z częściowym sprzeciwem. Nie brakuje też głosów chwalących inicjatywę resortu.
– Dyskusja wokół zmian w szkolnym żywieniu pokazuje, że niestety oblewamy egzamin ze zdrowego żywienia. Trudno uwierzyć, że większa różnorodność posiłków, większe spożycie strączków, warzyw, owoców czy produktów pełnoziarnistych wzbudza sprzeciw rodziców. Przecież wszystkim nam zależy, by dzieci miały dostęp do zdrowego jedzenia i wiedziały, jak powinien wyglądać zdrowy posiłek – mówi w rozmowie z Zieloną Interią Karolina Centkowska z kampanii „Roślinniejemy”.
Nieuzasadniony strach przed strączkami
Warto też sięgnąć do badań Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, z których wynika, że 70-80 proc. dzieci w Polsce spożywa rośliny strączkowe najwyżej raz w tygodniu lub nie je ich wcale. Oznacza to sporą różnicę między deklarowaną świadomością ich zalet a praktyką żywieniową.
Regularne pojawianie się takich dań w szkolnych i przedszkolnych jadłospisach może być jednym ze sposobów na stopniowe zmniejszanie tej luki i oswajanie dzieci z różnorodnymi posiłkami roślinnymi.
Zaznaczmy, że w szkolnym menu strączki nie dominują, a jedynie wprowadzono na razie jeden posiłek. Dla dzieci niejedzących składników odzwierzęcych to także szansa na posilenie się pełnowartościowymi daniami.
– We Francji od 2019 r. raz w tygodniu na szkolnych stołówkach pojawia się wegetariański posiłek – co ciekawe początkowo był to dwuletni eksperyment, ale od 2021 r. po pozytywnej ocenie, zmiana weszła na stałe. W Portugalii również włącza się w placówkach publicznych roślinne posiłki, również w szpitalach – zauważa Karolina Centkowska.
Fasola, soczewica, ciecierzyca, groch czy soja to produkty, które są wartościowym elementem diety praktycznie każdego człowieka i to niezależnie od wieku i tego, czy je mięso. Szczególnie ważne jest, by dzieci poznawały je od najmłodszych lat i miały okazję przyzwyczaić się do ich smaku oraz różnorodnych sposobów przygotowania – mówią zgodnie dietetycy.

Strączki dostarczają przede wszystkim białka roślinnego, a także błonnika, witamin i składników mineralnych. W ostatnim rankingu Uniwersytetu Cambridge obejmującym 20 produktów o wysokiej zawartości białka, które nie wpływają na niszczenie środowiska i są zdrowe, pierwsze miejsce zajęło tofu zrobione z soi, natomiast ostatnie – ser cheddar.
Strączki dzięki zawartości błonnika pomagają również w utrzymaniu prawidłowej pracy przewodu pokarmowego i mogą zwiększać sytość posiłku. Są przy tym bardzo uniwersalne, można przygotować z nich zupy, gulasze, kotleciki, pasty, farsze czy sosy. Nie muszą więc oznaczać jednego konkretnego rodzaju kuchni ani całkowitego rezygnowania z mięsa. Każdy może ugotować posiłek z wykorzystaniem przypraw, jakie lubi. Wiele z nich, np. kminek i kmin, pieprz, kolendra, koper włoski, czy kurkuma, będą korzystnie wpływać na trawienie.













