W polskiej mentalności, ukształtowanej historycznie m.in. przez zabory i trudne realia PRL-u, posiadanie własnego kawałka ziemi jest najwyższym symbolem statusu i niezależności, dlatego każde ustępstwo w sprawie „odpuszczenia” chociaż centymetra gruntu bywa podświadomie postrzegane jako słabość. Stąd zaciekłe konflikty „o miedzę”.
Chociaż polskie prawo nie określa konkretnej, minimalnej odległości, w jakiej należy sadzić drzewa czy krzewy od granicy działki sąsiada, to w praktyce jest kilka pragrafów, które lepiej wcześniej wziąć pod uwagę.
Sadzone rośliny to powód do kłótni. Wpływ na sąsiednią działkę
Konflikty o roślinność nie wynikają tylko z czystej złośliwości. Drzewa i krzewy posadzone zbyt blisko ogrodzenia generują realne problemy. Jednym z najczęstszych jest zacienianie posesji: wysokie tuje lub orzechy mogą całkowicie zablokować słońce w ogrodzie sąsiada, a przez to uniemożliwić wzrost posadzonych roślin.
Drzewa mogą również drastycznie ograniczyć dostęp światła dziennego do pokojów w budynku na sąsiedniej działce.
Ucierpieć może też infrastruktura, bo rozrastające się korzenie drzew czy krzewów potrafią rozsadzić podmurówkę płotu, a gałęzie niszczą panele ogrodzeniowe. Poza tym, spadające liście, czy owoce, które lądują na cudzym trawniku lub zapychają rynny, zmuszają sąsiada do sprzątania nie swoich odpadów.
Działnia, które zakłócają korzystanie z sąsiednich nieruchomości ponad przeciętną miarę to tzw. immisje. I jest na to art. 144 w Kodeksie cywilnym.
Termin dla sąsiada. Korzenie roślin są w prawie wyjątkiem
Choć można posadzić roślinę blisko płotu, to gdy jej gałęzie lub korzenie przekroczą granicę i zaczną „wędrować” na teren sąsiada, od razu pojawia się problem prawny. Zgodnie z art. 150 Kodeksu cywilnego, sąsiad ma prawo wyznaczyć właścicielowi rośliny termin na ich usunięcie, a jeżeli tego nie zrobi, sąsiad może samodzielnie obciąć i zachować dla siebie przechodzące gałęzie lub korzenie.
Ale uwaga! Można tak zrobić wyłącznie w tej części rośliny, która przechodzi na sąsiednią działkę.
W przypadku korzeni przechodzących z sąsiedniej działki pod ziemią, nawet nie trzeba wyznaczać żadnego terminu. Można je obciąć od razu, gdy przejdą na sąsiedni teren.













