Sytuacja, w której klient traci pieniądze z doładowań po wygaśninięciu konta prepaid, lub jeśli zmienia dostawcę tej usługi, była nie do przyjęcia. Dlatego ponad dwa lata temu została zmieniona.
Po uchwaleniu ustawy Prawo komunikacji elektronicznej Polacy zyskali możłiwość odzyskania pieniędzy ze swojego konta po zakończeniu korzystania z numeru – ale tego nie robią. Gdzie trafiają nieodebrane miliony złotych?
Polacy nie zrezygnowali z usług prepaid. Trzy ścieżki odzyskania pieniędzy
Zgodnie z obowiązujacym prawem, wystarczy podać numer konta bankowego lub wskazać inną metodę uzyskania zwrotu pieniędzy z konta prepaid. Można to załatwić osobiście w punkcie obsługi klienta, poprzez infolinię albo za pośrednictwem sieci.
Na załatwienie sprawy Polacy mają sześć miesięcy od dnia wygaśnięcia ważności konta albo przeniesienia numeru. Usługa zwrotu może być płatna, ale nie więcej niż zgromadzone na koncie środki. Zgodnie z przepisami ma być proporcjonalna. Telekomy liczą sobie zwykle około 20 zł.
Sprawa nie jest błaha. Z oficjalnego raportu Urządu Komunikacji Elektronicznej opublikowanego w połowie 2026 roku wynika, że choć usługa prepaid traci na popularności, to w Polsce wciąż korzysta z niej około 13,9 mln użytkowników. Największy udział w rynku prepaid ma Play (31,3 proc.), a niewiele mniejszy ma Oranage – 30,1 proc. Trzecie miejsce należy do T-Mobile (18,9 proc. udziału w rynku).
Do czasu wprowadzenie ustawy to telekomy dostawały pieniądze z nieważnych kont prepaid, ale ustawa zmieniła sytuację.
Porzucone pieniądze krążą po rządowych kontach. Technologie cyfrowe wymagają kontroli
W 2025 roku pieniadze po raz pierwszy trafiły na rachunek Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Jak ustalił portal telepolis.pl, chodzi o kwotę aż 27 mln zł! Operatorzy są zobowiązani do przekazania porzuconych przez klientów środków do 30 kwietnia. Kwoty te zostały pomniejszone o podatek od towarów i usług.
UKE nie jest jednak ostatecznym beneficjentem. Prezes UKE przekazuje je na rachunek Funduszu Szerokopasmowego, nad którym pieczę sprawuje Ministerstwo Cyfryzacji. Ma na to czas do 31 maja. Ale to też nie koniec. Ostateczne porzucone przez Polaków pieniadze mają trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia, który powinien je wykorzystać w określonym celu: na leczenie dzieci i młodzieży uzależnionych od technologii cyfrowych.












