Adam Szłapka w środę (26 sierpnia) był gościem programu TVP Info. Jedno z pytań dotyczyło tego, czy rząd planuje powołać nowego pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski. – Nie ma takiej decyzji na razie – odpowiedział rzecznik.
Dopytywany, czy oznacza to, że tego urzędu już nie będzie, odpowiedział: „Na razie nic nie wskazuje na to, że będzie”. – Jak będzie później, to zobaczymy – dodał Szłapka. Zapewnił jednak, że rząd nie planuje porzucać promocji marki Polski. Zauważył, że promocja tej marki jest tematem realizowanym w wielu instytucjach i przypomniał, że zajmują się tym równolegle resorty: sportu i turystyki, spraw zagranicznych, a także rozwoju i technologii. Wyjaśnił również, że funkcję rządowego pełnomocnika od promocji marki Polski stworzono w celu koordynowania tego przez jedną zewnętrzną osobę z perspektywy eksperta.
Obejrzałem reklamę Polskiej Organizacji Turystycznej, przeczytałem raport „Polaków Portret Własny” i zastanawiam się, czemu „Markę Polska” mają budować słynny piłkarz, supermodelka i nasze kompleksy. A nie opowieść o prawdziwie polskim fenomenie – publicznej szkole – pisze Mateusz Mazzini na Wyborcza.pl.
Barbara Mróz-Gorgoń złożyła dymisję ze stanowiska pełnomocniczki ds. promocji marki Polski
Przypomnijmy, że w lipcu na to stanowisko powołano dr hab. Barbarę Mróz-Gorgoń, profesorkę Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i prezeskę Fundacji Marka Polska Think Tank. W rozporządzeniu zapisano wówczas, że do jej zadań ma należeć m.in. koordynowanie działań administracji rządowej, związane z tworzeniem, wdrażaniem i rozwojem wspólnej marki narodowej. Celem rozwiązań miało być m.in. skuteczniejsze budowanie i ochrona wizerunku Polski w kraju i za granicą.
W piątek (21 sierpnia) Mróz-Gorgoń poinformowała, że składa dymisję z tego stanowiska. Jej decyzja była pokłosiem krytyki wobec przygotowanego przez nią raportu „Polaków portret własny” z 2025 r., który wzbudził zastrzeżenia z powodu błędów i widocznych oznak wykorzystania AI. M.in. ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik i związany z Instytutem Sobieskiego członek PiS Sebastian Meitz zarzucili autorce szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu.
Mróz-Gorgoń odpisała na X, że raport nie był częścią zamówienia ani umowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki. „Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię” – zapewniła. Później na antenie Polsat News przyznała, że raport „na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją”. – Był efektem czegoś, co w nauce nazywa się work in progress (…). To jest taki dokument, który traktuje pracę w procesie – tłumaczyła.
W rozmowie z PAP sprecyzowała, że dokument „Polaków portret własny”, powstał z użyciem AI, ale nie został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków. To była praca w miejscach oddających to, co naprawdę myślą Polki i Polacy. Dzięki temu, dziś razem z nami są przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe” – wskazała Mróz-Gorgoń.
Sprawę analizuje też uczelnia macierzysta Barbary Mróz-Gorgoń – Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.
Źródło: PAP












