Niebezpieczny wypadek miał miejsce 21 lipca o 14:25. Sześcioletni chłopiec oddalił się od mamy, zboczył z trasy i wpadł w jedną z setek szczelin, które znajdują się na Szczelińcu Wielkim.

– Chłopiec spadł na około 8 metrów i zatrzymał się na głazie. Po przybyciu ratownicy utworzyli stanowisko i zjechali do dziecka. Musieli również zabezpieczyć skalę, na której leżał, żeby chłopiec nie spadł głębiej, bo szczelina miała do 15 metrów – tłumaczy w rozmowie z Gazetą.pl Mariusz Grudzień naczelnik grupy GOPR Sudety. 


Zobacz wideo

TOPR: piętnaście wypadków w Tatrach, trzy bardzo groźne

Dziecko bez poważnych urazów

Kiedy ratownicy odnaleźli dziecko, chłopiec był poturbowany, miał zarysowania na ciele, ale nie miał poważnych urazów. Był bardzo przestraszony. – Prawdopodobnie charakterystyka szczeliny uchroniła go przed większymi obrażeniami. Dziecko musiało obijać się od brzegów, nie był to „wolny spadek” – mówi Mariusz Grudzień. 

W akcji ratunkowej, która polegała na podpięciu dziecka do lin i umieszczenia go w materacu próżniowym, pomagali strażacy z Radkowa, Nowej Rudy, Kudowy-Zdroju i Kłodzka. Dziecko przetransportowano do Karłowa i przekazano Zespołowi Ratownictwa Medycznego. 

Grupa Sudecka GOPR uczula turystów, żeby nie zbaczać z wyznaczonych szlaków. „Jedną z podstawowych funkcji znakowania szlaków turystycznych, edukacyjnych i innych jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom z nich korzystającym. Ułatwiają poruszanie się w nieznanym terenie, wiodą do miejsc ciekawych i cennych przyrodniczo lub kulturowo. W górach ich znaczenie jeszcze bardziej wzrasta – poruszając się szlakiem turyści mają gwarancję, że trasa poprowadzona jest w sposób bezpieczny” – podaje grupa na Facebooku.

Share.
Exit mobile version