Rosyjskie ataki na zachodnie terytoria Ukrainy zwiększają prawdopodobieństwo naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. W związku z tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji we współpracy z Państwową Strażą Pożarną i Ochotniczymi Strażami Pożarnymi przeprowadzi specjalne treningi reagowania na sygnały alarmowe i komunikaty ostrzegawcze.
MSWiA nauczy, jak reagować na sygnały alarmowe
Szkolenia odbędą się w najbliższą sobotę (19 września) dla województw lubelskiego i podkarpackiego. Treningi w tych dwóch województwach są kontynuacją ogólnopolskiego treningu z sierpnia, w którym uczestniczyło ponad 154 tys. osób. Obywatele przećwiczą w ich trakcie właściwe postępowanie w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza. Strażacy PSP i OSP zapraszają do swoich strażnic i remiz w sobotę w godzinach 11-14.
– Przygotowaliśmy proste, intuicyjne wskazówki dla ludności. Poprosiliśmy o wsparcie strażaków, którzy w swoich komendach powiatowych i miejskich PSP, a także remizach OSP zorganizują w sobotę treningi edukacyjne dla mieszkańców, by wiedzieli, jak reagować po usłyszeniu sygnału alarmowego – powiedziała wiceministerka spraw wewnętrznych i administracji Magdalena Roguska.
„To jest ciągle nasze zadanie, a my nie mamy na to środków”
Zagrożenie atakiem z powietrza powoduje problemy. Starostwa włodawski Mariusz Zańko powiedział PAP, że prowadzenie całodobowych dyżurów i nasłuchu wymaga zatrudnienia dodatkowych osób, ale nie ma na to pieniędzy. – Mam dwóch ludzi, bo zwiększyłem już o jeden etat. Od roku sytuacja eskaluje, co trzeci dzień o godz. 3.00 nad ranem dostajemy sms-y, ludzie muszą wstawać. Przyszli do mnie, że nie dają już rady – powiedział.
O wniosku starosty – skierowanym do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o wsparcie finansowe przy realizacji dyżurów nasłuchu w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza – wcześniej napisała Wirtualna Polska.
MSWiA w odpowiedzi na pytania PAP w tej sprawie podało, że prośba starosty włodawskiego „jest niezasadna”. Jak wyjaśniono, 12 maja starosta podpisał porozumienie z Komendantem Powiatowym Państwowej Straży Pożarnej we Włodawie, które reguluje m.in. zasady powiadamiania, ostrzegania i alarmowania ludności o zagrożeniach na obszarze powiatu. „Zgodnie z tym porozumieniem, to Komenda Powiatowa PSP we Włodawie prowadzi m.in. całodobowy nasłuch” – poinformował Departament Komunikacji Społecznej MSWiA.
Starosta włodawski w rozmowie z PAP utrzymuje jednak, że obowiązek prowadzenia nasłuchu w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza nadal ma starostwo i nie przejęła tego straż. – Mamy odpowiedzialność prawną w tym względzie i codziennie, co trzeci dzień dostajemy informacje z wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego o tym, że jest alert o zagrożeniu, proszę rozpocząć nasłuch radiowy. (…) Mamy też odpowiedzieć, że rozpoczęliśmy nasłuch, że otrzymaliśmy SMS-y. Nikt za nas nie chce tego przejąć – powiedział.
Zdaniem rozmówcy PAP podobna sytuacja była w czwartek, gdy uruchomiono syreny alarmowe. – Po tym, jak podaliśmy informację o rozpoczęciu nasłuchu radia, zadzwoniliśmy do straży pożarnej, bo oni są podpięci do uruchamiania syren. Ale wcześniej, żeby oni uruchomili syreny, my mamy rozpocząć nasłuch i ich powiadomić – tłumaczył Zańko.
Według niego prowadzenie całodobowego nasłuchu powinno być w Straży Pożarnej, która w sytuacji kryzysowej uruchamia alarm. – Straż Pożarna, która ma dyżur siedmiodniowy, 24 godziny, nie przejęła od nas tego zadania, to jest ciągle nasze zadanie, a my nie mamy na to środków – zaznaczył.
Całodobowy nasłuch ma też – jak przekazał Zańko – Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. – Powiaty przygraniczne w województwie lubelskim, małe, nie mają zatrudnionych ludzi do nasłuchu całodobowego siedem dni w tygodniu. Nas na to nie stać – powiedział.
Zaznaczył, że w wielu powiatach, także we włodawskim, dotychczas zatrudniona była jedna osoba, która się tym zajmowała. Zańko zatrudnił drugą osobę, ale to i tak nie wystarcza. Jego zdaniem MSWiA powinno dać samorządom, zwłaszcza przygranicznym, środki na ten cel, przynajmniej dopóki nie będzie wypracowany jednolity system, np. zdalnego włączania syren w regionie przez służby kryzysowe w Lublinie.
„Nie mieli do czynienia z taką specyfiką pracy”
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podczas czwartkowej konferencji prasowej podsumował, że po alercie powietrznym we wszystkich powiatach regionu zostało uruchomionych 630 syren, wszystkie procedury „zadziałały zgodnie z planem” a decyzje podjęte po wcześniejszych incydentach „przyniosły dobre efekty”.
Zdaniem Komorskiego słabym punktem systemu wczesnego alarmowania i ostrzegania byli urzędnicy prowadzący nasłuch w powiatowych centrach zarządzania kryzysowego, którzy „nie mieli do czynienia z taką specyfiką pracy”. Dlatego przed wczorajszym alarmem zadecydowano o przeniesieniu nasłuchu do straży pożarnej.
Wojewoda zapowiedział dalsze działania, których celem jest poprawa efektywności systemu wczesnego ostrzegania i alarmowania, w tym m.in. instalowanie syren uruchamianych zdalnie z poziomu Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. W czwartek w ten sposób włączonych zostało 355 urządzeń. Do końca roku – według planów urzędu wojewódzkiego – w regionie ma być 1000 syren uruchamianych zdalnie.
Źródło: PAP


