Ataki na cele w Iranie rozpoczęto o godz. 17.30 czasu wschodnioamerykańskiego (23.30 w Polsce) na rozkaz naczelnego dowódcy, czyli prezydenta Donalda Trumpa. Zgodnie z komunikatem Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM) zakończono je trzy godziny później.
Irańskie media państwowe podały, że wybuchy słychać było w Ahwazie, stolicy prowincji Chuzestan na południowym zachodzie kraju oraz w miejscowościach na południowym wybrzeżu Iranu nad Zatoką Omańską, w pobliżu cieśniny Ormuz. Pojawiły się też nieoficjalne doniesienia o dwóch osobach zabitych na granicy irańsko-irackiej.
USA użyły nowych bombowców
Z kolei portal Axios poinformował, że USA po raz pierwszy użyły we wtorek bombowca dalekiego zasięgu B-1 do ataku na irańskie cele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. B-1 wystartował z bazy lotniczej w Wielkiej Brytanii i został zauważony na stronach internetowych śledzących loty samolotów.
Bombowce B-1 są zdolne lecieć z ponaddźwiękową prędkością na małych wysokościach, przenosząc przy tym największy ładunek bomb spośród wszystkich typów bombowców. Mogą one transportować do 24 bomb o łącznej wadze przekraczającej 900 kg lub dziesiątki pocisków manewrujących.
Użycie maszyny tego typu oznacza eskalację i rozszerzenie działań wojennych USA – ocenił amerykański portal.
Tymczasem Politico podaje, że Donald Trump traci poparcie najwierniejszych wyborców z ruchu MAGA. Obecnie ponad jedna trzecia zwolenników z tej grupy uważa, że wojna z Iranem jest warta poniesionych kosztów. W maju odsetek ten wynosił połowę.
Iran: Mamy prawo atakować obiekty USA w Jordanii
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył w czwartek, że ma prawo ostrzeliwać obiekty sił zbrojnych USA w Jordanii. Z instalacji wojskowych m.in. w tym kraju wyprowadzone były wcześniej amerykańskie ataki na Teheran.
IRGC powiadomił w oświadczeniu skierowanym do narodu jordańskiego, że jego „bracia z Korpusu Strażników” zniszczyli amerykański radar obrony przeciwrakietowej THAAD, system obrony powietrznej Patriot, radar C-RAM, zbiorniki paliwa i obiekty konserwacji śmigłowców w bazie USA – przekazała agencja Tasnim.
Korpus zapewnił, że szanuje suwerenność i integralność terytorialną Jordanii, ale – jak podkreślił – bazy amerykańskie na terytorium Haszymidzkiego Królestwa Jordanii są terytorium „okupowanym”, kontrolowanym przez Waszyngton.
Mamy prawo wypływające z religii, logiki i regulacji prawnych do atakowania agresora i zabójcy naszych dzieci, niezależnie od tego, skąd przeprowadza ataki – oświadczył IRGC.
Na celowniku również Kuwejt
Analogiczny komunikat został skierowany do władz Kuwejtu – przekazał niezależny emigracyjny portal Iran International. IRGC oznajmił w czwartek, że zaatakował w tym kraju trzy bazy wojskowe, uderzając w magazyny broni i paliwa oraz system obrony powietrznej Patriot. Ataki – przekazał IRGC – przeprowadzono „w odpowiedzi na ciągłą arogancję i agresję wroga wobec (Iranu)”.
Korpus poinformował, że w wyniku ataku zginęli lub zostali ranni amerykańscy żołnierze. „To Ameryka naruszyła waszą integralność terytorialną i suwerenność, a nie my” – przekazał IRGC, zwracając się do strony kuwejckiej. Irańska Gwardia Rewolucyjna powtórzyła przy tym argument, iż atakuje „terytorium okupowane przez wojsko amerykańskie”.
Armia Iranu zapowiedziała również, że jej działania odwetowe wchodzą w nową fazę i ostrzegła, że może przyjąć nową strategię, jeśli Stany Zjednoczone będą kontynuować ataki.
Z kolei armia Kuwejtu poinformowała, że przechwytuje drony wystrzelone z Iranu, a sponsorowani przez to państwo jemeńscy rebelianci Huti przyznali się do ataku na dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym.
Przed rozpoczęciem nocnych ataków USA szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył, że jego kraj udzieli „potężnej i decydującej odpowiedzi”. „Ci, którzy wspierają taką agresję w jakikolwiek sposób, również zostaną uznani za uprawnione cele” – dodał.
Źródło: PAP












