Jarosław Kaczyński ogłosił w marcu, że jeśli PiS wygra wybory parlamentarne w 2027 roku, kandydatem partii na premiera będzie Przemysław Czarnek. W poprzednim rządzie Zjednoczonej Prawicy pełnił on funkcję ministra edukacji.
Prezes PiS sądzi, że polityk podoła wyzwaniu, jakim jest pozyskanie poparcia i stworzenie nowego rządu. Innego zdania jest natomiast Marcin Mastalerek, który we wtorek (19 maja) w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Gość Radia ZET” stwierdził, że wybór Czarnka był „błędem”.
„Milutka twarzyczka Czarnka”
Mastalerek ocenił, że „PiS wygra wybory, jeśli wróci do pomysłu z kampanii prezydenckiej, czyli referendum nad rządem Donalda Tuska”. – Tylko wie pan, kto dziś blokuje to referendum? Tak naprawdę kandydatura prof. ministra Czarnka. Dlatego, że jego milutka twarzyczka dostarcza mediom tak dużo kontentu, że niemożliwe jest rozliczanie rządu Donalda Tuska – dodał.
Jak wyjaśnił były szef gabinetu Dudy, mówiąc o „milutkiej twarzyczce”, miał na myśli wypowiedzi Czarnka. – On daje możliwość Donaldowi Tuskowi właśnie rozliczania jego, a nie na odwrót – stwierdził Mastalerek i wskazał, że przykładem była krytyczna wypowiedź byłego ministra na temat odnawialnych źródeł energii, które nazwał mianem „oze-sroze”.
– Prezes Kaczyński zrobił najlepszy prezent Donaldowi Tuskowi i dzięki prezesowi Donald Tusk w 2027 roku nie będzie musiał się rozliczać ze swoich rządów, tylko będzie straszył Czarnkiem, Braunem i tak dalej – powiedział Mastalerek w Radiu ZET. Jego zdaniem kandydat PiS był najbardziej niepopularnym ministrem w rządzie Morawieckiego.
– Ja uważam, że w ogóle nie trzeba było wystawiać kandydata. Personalizowanie tych wyborów do niczego dobrego nie prowadzi – stwierdził były szef gabinetu Dudy. Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, o co w takim razie chodziło i czy celem było uspokojenie sytuacji wewnętrznej, wskazał: – Chodziło o rozgrywki wewnątrz PiS.
Jarosław Kaczyński ma dwa wyjścia
Mastalerek ocenił, że „prezes Kaczyński ma dziś najsłabszą pozycję w historii całego PiS”. – Dzieje się to na naszych oczach. Dlatego PiS, zamiast zajmować się poważnymi sprawami, zajmuje się gaszeniem konfliktów, które prezes wcześniej sam wywołał – ocenił były polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Zdaniem gościa Radia ZET wypchnięcie Mateusza Morawieckiego z PiS będzie przykładem „pozbycia się najzdolniejszych ludzi”. Jak dodał, jeśli prezes na to pozwoli, „to z partii, którą zakładał prezydent Lech Kaczyński, w perspektywie 10 lat niewiele zostanie”.
Dodatkowo – zdaniem Marcina Mastalerka – jeśli były premier założy własną partię, to „przy tej degradacji siły prezesa Kaczyńskiego (…) w perspektywie kilku lat zastąpi PiS”. Były polityk Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że w związku z tym Jarosław Kaczyński ma dwa wyjścia: albo wypchnąć Mateusza Morawieckiego z PiS, albo pozwolić mu zostać i oddać mu partię.
Redagowała Marta Wolf


