Jednosilnikowy samolot śmigłowy Cirrus SR22 w czwartek wystartował z lotniska Wrocław-Strachowice. Miał wylądować na lotnisku na warszawskim Bemowie. Jak informuje prokuratura, według świadków „gdy samolot przelatywał nad wieżą, silnik pracował normalnie, zaś pilot nie zgłaszał żadnej awarii ani problemów”. 

Świadkowie relacjonowali też, że w trakcie podejścia do lądowania samolot „skręcił nad płytą lotniska, zahaczając o podłoże koło wiaty”. Nastąpiła eksplozja. W tym czasie na terenie Automobilklubu Polskiego znajdowali się kursanci.


Zobacz wideo

Jakie podjąć kroki w przypadku zawału?

Katastrofa małego samolotu na Bemowie. Jest śledztwo

„Jedną z ofiar jest pilot samolotu, zaś drugą uczestnik kursu – młody mężczyzna, którym prawdopodobnie był żołnierz jednej z warszawskich jednostek. Wśród pokrzywdzonych jest też mężczyzna – kolejny uczestnik szkolenia, który został przewieziony do szpitala” – podaje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Świadkowie usiłowali zgasić pożar za pomocą gaśnic. 

– Huk był straszny. Widać było, jak samolot zahaczył o tę budę z blaszanym dachem. (…) Leciał skrzydłem w dół i zawadził o namiot – mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” jeden ze świadków, nawiązując do prowizorycznego namiotu służącego kursantom jako schronienie przed słońcem. 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo pod kątem naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym. 

„W sprawie dotychczas przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia oraz ujawnionych zwłok, przesłuchano bezpośrednich świadków zdarzenia. Podjęto działania zmierzające do ustalenia tożsamości pokrzywdzonych – gdyż zwłoki znajdowały się w stanie zwęglenia i jedynie zdołano ustalić płeć zmarłych, nadto planowane jest przeprowadzenie sekcji zwłok” – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba. 

Share.
Exit mobile version