Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Dariusz Matecki, opublikował wpis, w którym zwrócił się do Agnieszki Dziemianowicz-Bąk: „Co was tak bawiło na pogrzebie?” – dopytywał. Załączył też zdjęcie, na którym widać wyraźnie uśmiechającą się polityczkę. W kolejnym poście napisał, że „to nie jest normalne zachowanie wicepremiera i ministra na pogrzebie” i że „nie ma tu żadnego pola do dyskusji”. Podobny ton przyjęli inni komentujący sprawę z prawej strony sceny politycznej. „Coś nieprawdopodobnego! Co za znieczulica?! Zero sumienia! I to wszystko na pogrzebie…” – napisał rzecznik partii, Rafał Bochenek. Opatrzył wpis hasztagiem „KoalicjaObrzydliwa”. Marianna Schreiber napisała z kolei, że „nie rozumie, jak można się śmiać w trakcie pogrzebu”.
Spór o reakcje na pogrzebie
Szybko pojawiły się też głosy przeciwne. Dziennikarz, właściciel Kanału Zero i kandydat na prezydenta w wyborach z 2025 roku Krzysztof Stanowski zwrócił uwagę, że ludzie różnie reagują na silne emocje i przypomniał, że sam kiedyś był bliski ataku śmiechu podczas pogrzebu, gdy przypomniał sobie zdarzenie związane ze zmarłym. „Zdarzało mi się podczas pogrzebów wymieniać kurtuazyjne uśmiechy z innymi osobami. Wiecie co jest naprawdę dziwne? Nie uśmiech. Dziwne jest nagrywanie twarzy żałobników i późniejsza analiza. Już same transmisje z pogrzebów to coś, co nie do końca kumam, chociaż rozumiem wyjątki w tym zakresie” – napisał.
Podobnie argumentowała lekarka i psychiatra Maja Herman. Napisała, że na pogrzebie można „śmiać się, płakać, wpadać w stupor lub nagle się pobudzić”, bo w sytuacji skrajnych emocji reakcje ludzi bywają nieprzewidywalne. „A jedyną rzeczą, jakiej nie należy robić na pogrzebach, jest oglądanie z zapartym tchem transmisji i robienie screenów osób, które przyszły na pogrzeb, by pożegnać się z bliską osobą” – oceniła.
Jarosław Drzymalski z Młodej Lewicy zwrócił z kolei uwagę, że ceremonia trwała około trzech godzin, a na innych zdjęciach z kościoła widać, że ministerka płakała. Ocenił, że budowanie narracji wokół pojedynczych kadrów jest „bardzo kiepskie”.
Zarzuty o przerobienie zdjęcia
Spór zaostrzył się jeszcze bardziej po zarzutach, że zdjęcie rozpowszechniane przez Mateckiego mogło zostać cyfrowo przerobione. Katarzyna Kotula napisała, że polityk „udostępnił przerobione przez siebie zdjęcie w AI” i nazwała je „obrzydliwym fejkiem”. Zwróciła się też do redakcji Wprost z pytaniem o autora materiału, który opisywał sprawę, wskazując, że tygodnik napisał jedynie o „udostępnieniu zdjęcia z pogrzebu”. Oznaki ingerencji mają być widoczne m.in. po okularach Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.
Wprost usunął tekst i przeprosił
Po interwencji Kotuli redakcja Wprost poinformowała, że materiał został usunięty. „Przepraszamy za niezamierzony przez nikogo błąd” – napisał tygodnik. Redakcja dodała też, że przeprosiny przekazano również rzecznikowi „z prośbą o taką samą interwencję w źródle, na które się powoływaliśmy, czyli Fakt”.
„Dziękujemy za szybką reakcję! Czytelniczka pozdrawia” – napisała Kotula.
Gdzie są granice politycznej walki
Do sprawy odniosła się też Dominika Długosz, która przypomniała, że politycy PiS wcześniej wykorzystywali zdjęcia Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny z pogrzebu Sebastiana Karpiniuka. Jej zdaniem obecna akcja wymierzona w Dziemianowicz-Bąk wpisuje się w ten sam mechanizm politycznego używania kadrów z uroczystości żałobnych do nakręcania emocji.













