Grzegorz Lorek deklarował członkostwo w stowarzyszeniu Rozwój Plus, które powstało wiosną. Kiedy władze PiS zakazały swoim członkom udziału w nim i żądały podpisania „lojalki” pod groźbą usunięcia z partii, poseł złożył wymagane oświadczenie, rezygnując z inicjatywy Mateusza Morawieckiego. „Jedność, praca i aktywność to recepta na sukces i zwycięstwo w wyborach parlamentarnych” – pisał pod koniec lipca rzecznik PiS Rafał Bochenek w kontekście decyzji Lorka.
Powody odejścia Lorka z Rozwoju Plus
– Grzesiek dostał zapewnienie, że będzie miał dobre miejsce na liście w przyszłorocznych wyborach i że wejdzie do władz PiS w swoim okręgu (Piotrków Trybunalski). Postanowił też zadbać o rodzinę. Proszę sprawdzić, gdzie pracuje jego syn – powiedział jeden z polityków Rozwoju Plus w rozmowie z Radiem ZET. Zdaniem informatora Grzegorz Lorek mógł obawiać się, że opuszczenie PiS będzie oznaczało koniec kariery syna.
Po rozłamie w PiS, partia Jarosława Kaczyńskiego ma najniższe noty od wyborów w 2023 roku. Ale ewentualny sojusz z Mentzenem i Braunem daje im nadzieję na sejmową większość – pisze Agnieszka Kublik na Wyborcza.pl.
Kariera syna Lorka
Mateusz Lorek tuż po wyborach samorządowych w czerwcu 2024 roku został wiceprezesem Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego (BPK). Kilka miesięcy później (27 listopada) objął stanowisko jej prezesa. „Miał wówczas 27 lat, co oznacza, że był niedługo po studiach” – zwróciło uwagę Radio ZET.
Pracę w BPK zaproponowała Mateuszowi Lorkowi związana z PiS burmistrzyni Bychawy Marta Krzyżak. – Otrzymałem propozycję, żeby jako członek zarządu przyjrzeć się działalności Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, bo nie wszystko funkcjonowało w nim jak trzeba – wyjaśnił syn posła w rozmowie z Radiem ZET.
Ludzie „frontu gaśnicowego” już nie udzielają głośnych wywiadów, sam Grzegorz Braun zaciągnął hamulec ręczny w maszynie happeningowej. Ale bardzo mylą się ci, co sądzą, że Konfederacja Korony Polskiej wypaliła się – pisze Mateusz Mazzini na Wyborcza.pl.
Warto zaznaczyć, że syn posła studiował prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Później – jak relacjonował w Radiu ZET – pracował w kancelariach prawnych, zajmując się obsługą spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. – Miałem odpowiednie wykształcenie i doświadczenie – podkreślił Lorek, który zaznaczył, że zawdzięcza karierę „swojej ciężkiej pracy, a nie koneksjom rodzinnym czy znajomościom”.
Syn posła poinformował, że przyjął propozycję, ponieważ była ciekawa, choć jego zdaniem nie była „intratna”. Z oświadczenia majątkowego Lorka wynika, że w ubiegłym roku zarobił ponad 163 tys. zł brutto, czyli ok. 13,6 tys. zł miesięcznie.


