Marcin Romanowski wystąpił do sądu o wydanie tzw. listu żelaznego. W dokumencie podpisanym przez polityka PiS jako adres widnieje Tyraspol, stolica Naddniestrza. Romanowski ma mieć wydany „zgodnie z prawem i w sposób legalny paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską”. Miejsce pobytu byłego wiceministra sprawiedliwości będzie potwierdzać polska policja – podało RMF FM.
W tym celu wykorzystane zostały kanały współpracy z mołdawskimi służbami. Jak podkreślono „Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji wraz z policjantami z Komendy Stołecznej Policji zwrócili się do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji w Komendzie Głównej Policji, by wysłało wniosek do Kiszyniowa”. Tamtejsi mundurowi mieliby sprawdzić, czy Romanowski przebywa pod wskazanym adresem.
Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Polska policja wysłała wniosek do Mołdawii
Według Onetu w sprawę zostali zaangażowani „łowcy cieni”, czyli specjalna jednostka CBŚP zajmująca się poszukiwaniami przestępców ściganych przez wymiar sprawiedliwości. Policjanci zdają sobie sprawę z trudności zadania, bo Naddniestrze nie jest kontrolowane przez Mołdawię, ale istotne byłoby samo potwierdzenie, czy polityk Prawa i Sprawiedliwości przekroczył tę granicę. W przypadku namierzenia Romanowskiego będą mogły tylko zatrzymać służby kraju, na terenie którego przebywa.
Polski wymiar sprawiedliwości będzie również próbował po raz kolejny wpisać byłego wiceministra sprawiedliwości na listę osób ściganych „czerwoną notą” Interpolu. Komenda Główna Policji na wniosek prokuratury wysłała już pismo w tej sprawie. Padło zapytanie, czy w związku ze zmianą jego sytuacji potrzebna jest nowa dokumentacja, czy wystarczy ta sprzed kilkunastu miesięcy. Na razie nie ma reakcji ze strony Interpolu.


