Monika Piątkowska, ubiegająca się o urząd prezydenta Krakowa, zapowiedziała podjęcie stanowczych kroków prawnych przeciwko stacji wPolsce24. W niedzielę (4 października) kandydatka Koalicji Obywatelskiej i PSL poinformowała, że podczas gdy ona prowadziła piątkową konferencję prasową w stolicy Małopolski, pracownicy tej telewizji wtargnęli na teren zamkniętego, strzeżonego osiedla pod Warszawą, gdzie mieszka jej syn.

Pracownicy telewizji stalkowali syna Piątkowskiej

Jak podkreśliła we wpisie w serwisach społecznościowych, jej 19-letni syn nie jest osobą publiczną. W wydanym oświadczeniu stwierdziła kategorycznie: „Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona”. Kandydatka wyznała ponadto, że czuje się obserwowana również w pobliżu swojego krakowskiego mieszkania.


Zobacz wideo

Wielowieyska: Wynik, który osiągnie Piątkowska, pokaże sytuację KO

– Są w naszym mieście środowiska, które są gotowe zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby dorwać się do władzy. Są w naszym mieście środowiska, które nie mają żadnych hamulców, żadnych granic. Które walczą w sposób brutalny, łamiący prawo, nie tylko z kandydatką, ale z jej rodziną. To jest ta granica, której ja nie pozwolę przekroczyć – zadeklarowała Monika Piątkowska podczas niedzielnej konferencji prasowej. Oceniła, że działanie pracowników prawicowej telewizji mieści się w granicach stalkowania jej nastoletniego dziecka. Zapowiedziała, że podejmie w tej sprawie kroki prawne.

W związku z tym incydentem polityczka ostatecznie odrzuciła propozycję udziału w przedwyborczej debacie organizowanej przez wPolsce24, zwracając się bezpośrednio do przedstawicieli stacji: – Przekroczyliście granicę, która jest granicą nieprzekraczalną. Podnieśliście rękę na moją rodzinę i na moje dziecko.

Dyrektor telewizji: reporterzy nie mieli inwigilować 

Stacja telewizyjna odpiera zarzuty o nękanie. Dyrektor programowy wPolsce24, Mariusz Pilis, w przesłanym do PAP komunikacie zapewnił, że obecność reporterów na podwarszawskim osiedlu nie miała na celu inwigilacji osób prywatnych. Tłumaczył, że redakcja chciała jedynie zweryfikować faktyczne miejsce zamieszkania kandydatki, która na co dzień pełni również funkcję prezeski Izby Zbożowo-Paszowej w Warszawie.

„Celem materiału dziennikarskiego nie było niepokojenie bliskich pani Moniki Piątkowskiej, a wykazanie, że mieszkając z dala od stolicy Małopolski, na prywatnym, strzeżonym osiedlu, realia jej świata są dalekie od problemów mieszkańców Krakowa” – argumentuje Pilis, deklarując jednocześnie, że zaproszenie na czwartkowe starcie w krakowskim studiu pozostaje aktualne.

Wybory w Krakowie już za tydzień

To nie pierwszy raz, kiedy polityczka alarmuje o nieczystych zagraniach kampanijnych. Już przed pierwszą turą ujawniono sieć finansowanych z nieznanych źródeł kont internetowych, które ją atakowały. „Nie ma mojej zgody i nie będzie mojej zgody na kampanię hejtu i nienawiści” – zapowiadała wówczas.

To już ostatnia prosta przed zaplanowaną na 11 października drugą turą przedterminowych wyborów. O fotel prezydenta Krakowa zmierzą się w niej radny i przedsiębiorca Łukasz Gibała, który w pierwszym głosowaniu uzyskał 36,38 proc. poparcia, oraz Monika Piątkowska z wynikiem 29,91 proc. Głosowanie jest pokłosiem majowego referendum, w którym krakowianie zdecydowali o odwołaniu z urzędu dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska).

Share.
Exit mobile version