„Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych po raz kolejny ostrzega obcokrajowców, w tym członków misji dyplomatycznych, przed pozostawaniem w Ukrainie bądź podróżą na jej terytorium” – napisało w komunikacie rosyjskie MSZ. Zapowiedziało, że Moskwa będzie kontynuować systematyczne ataki na „cele wojskowe” w Kijowie oraz w innych ukraińskich miastach.
Agencja AFP przypomniała, że rosyjskie MSZ wydało już podobny apel w maju tego roku. Został on wówczas określony mianem „groźby” we wspólnym oświadczeniu wystosowanym przez 50 państw pod egidą ONZ. Przedstawicielstwa dyplomatyczne państw zachodnich pozostały w Kijowie.
Polska odpowiada na groźby Rosji
– Kreml próbuje zastraszyć Europę i osłabić nasze wsparcie dla Ukrainy. Takie działania, sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego, nie przyniosą jednak oczekiwanego skutku. Rosja nie złamie Ukrainy ani nie podważy europejskiej solidarności z narodem ukraińskim – pisze w oświadczeniu polskie MSZ.
Czytamy w nim, że Polska „niezachwianie wspiera Ukrainę, jej prawo do samostanowienia i integralności terytorialnej” oraz „będzie nadal stanowczo reagować na nieodpowiedzialne i niebezpieczne działania Rosji oraz wraz z sojusznikami zwiększać presję na Kreml”.
– Nie przewidujemy zmian w funkcjonowaniu ambasady RP w Kijowie – podkreśla MSZ w komunikacie, który został opublikowany w serwisie X.
„Zastraszanie nas nie zatrzyma europejskiego wsparcia”
Wcześniej ambasadorka UE w Ukrainie Katarina Mathernova napisała w krótkiej odpowiedzi, którą opublikowała w serwisie X, że delegacja UE nie opuści Kijowa. – Zastraszanie nas nie zatrzyma europejskiego wsparcia dla Ukrainy. To przypomina tylko, dlaczego to wsparcie ma znaczenie – napisała Mathernova.
W niedzielę do Ukrainy z wizytą przyjechał kanclerz Niemiec Friedrich Merz. – Przed Ukrainą kluczowe tygodnie. Dlatego przybyłem dziś do Kijowa z przesłaniem: możecie na nas liczyć. Od wyniku tej wojny zależy również bezpieczeństwo Niemiec. Dlatego pomagamy także we własnym interesie – przekazał. W planie ma m.in. spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
MSZ Ukrainy zaprzeczyło w piątek doniesieniom brytyjskiego dziennika „The Guardian”, że zachodnie ambasady w Kijowie przygotowują się na wyjazd do Lwowa albo Polski na wypadek, gdyby rosyjskie wojska zaczęły uderzać w ich siedziby w ukraińskiej stolicy.
„Jeśli jakieś misje dyplomatyczne zamierzają się gdzieś przenieść, informują nas o tym zgodnie z przyjętymi procedurami. (.) Do piątkowego wieczoru nie wpłynęły żadne tego rodzaju zgłoszenia ani powiadomienia od zagranicznego korpusu dyplomatycznego” – przekazała ukraińska dyplomacja w komentarzu dla mediów
Rosja wzmogła ataki na Kijów
Stolica Ukrainy była w ostatnich tygodniach celem zmasowanych rosyjskich ataków. Codziennie dochodzi do uderzeń dronów. Ukraina zmaga się z brakiem wystarczającej ilości amunicji do zestawów obrony przeciwlotniczej. Rosyjska kampania ataków na ukraińską stolicę i celę infrastrukturalne oraz przemysł metalurgiczny w całym kraju budzi obawy przed zbliżającą się zimą.
W sobotę rano Rosja zaatakowała Most Północny w Kijowie. W piątek zaś rosyjskie drony uderzyły w Most Południowy, przez który biegnie jedna z trzech linii kijowskiego metra. Atak ten zmusił władze do zamknięcia ruchu w obu kierunkach oraz ograniczenia ruchu na Moście Patona oraz na Moście Metro, przez który także biegnie jedna z linii kijowskiego metra. Do nalotu na Most Południowy doszło zaledwie dzień po rosyjskim uderzeniu w ten sam obiekt.
Jednocześnie Ukraina także ostrzeliwuje cele w głębi Rosji. Głównymi celami ukraińskich uderzeń są rafinerie i magazyny ropy, a także centra firm e-commerce Wildberries i Ozon.
Źródło: PAP


