-
Organizacje międzynarodowe zgłaszają alarmującą sytuację humanitarną w okupowanych Oleszkach, gdzie cywile mają ograniczony dostęp do jedzenia, leków, prądu i gazu, a za kryzys Rosja obwinia Ukrainę.
-
Unia Europejska i ONZ wskazują, że w Oleszkach pozostaje około 6000 cywilów, w tym ponad 180 dzieci, którzy zmagają się z niedoborem żywności, pomocy medycznej i trudnościami w ewakuacji.
-
Według informacji mieszkańców miasta, ludność cywilna w Oleszkach jest odcięta od zaopatrzenia i jedzenia, nierzadko zmuszona do przygotowywania posiłków z trawy i chwastów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Władze Ukrainy już we wrześniu alarmowały, że miastu Oleszki, położonemu zaledwie 9 km od Chersonia, grozi katastrofa humanitarna. Pilne wezwania strony rosyjskiej, która kontroluje tamte rejony, do zarządzenia ewakuacji nie przyniosły efektu. W związku z tym interwencję podjęły organy międzynarodowe.
„Sytuacja w Oleszkach, w tymczasowo okupowanym obwodzie chersońskim, jest szczególnie alarmująca” – podkreśla Unia Europejska w oficjalnym oświadczeniu datowanym na 1 października. Podkreślono w nim, że według szacunków ukraińskich władz w społecznościach położonych blisko linii frontu, w okupowanych częściach obwodu chersońskiego, w tym w Oleszkach, pozostaje nawet 6000 cywilów, w tym ponad 180 dzieci.
„Według Misji Monitorującej Praw Człowieka ONZ, ludność cywilna w Oleszkach i okolicznych miejscowościach zmaga się z dotkliwym niedoborem żywności i pomocy medycznej” – czytamy w dokumencie. Jak zaznaczono, częste ataki dronów i obecność min lądowych utrudniają ewakuację z miasta i dostęp do podstawowych potrzeb.
„Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka zebrało również zeznania opisujące długotrwałe okresy bez prądu, bieżącej wody, ogrzewania, żywności i opieki medycznej, a także relacje, że siły rosyjskie uniemożliwiły mieszkańcom opuszczenie Oleszków” – podkreślono.
Wojna w Ukrainie. Dramat mieszkańców Oleszek. „Zmuszeni przetrwać na trawie i chwastach”
Walcząc o poprawę sytuacji cywilów, Ukraina sięga po rozwiązania z powietrza. Ołeksandr Prokudin, gubernator wojskowy południowego obwodu chersońskiego, przekazał w rozmowie z „Financial Times”, że w najnowszej operacji wykorzystano duże drony, aby dostarczyć 4000 kg żywności do około 100 lokalizacji w oblężonym mieście w ciągu jednej nocy.
„Jest to operacja na niespotykaną dotąd skalę” – podkreśla dziennik.
Szef ukraińskiego MSZ podkreślił w międzyczasie, że „Rosja sprowadziła tę katastrofę na Oleszki poprzez swoją nielegalną okupację i ponosi pełną odpowiedzialność za tę katastrofę humanitarną”.
„Prawie nie ma już nic do jedzenia” – napisał Andrij Sybiha, dodając, że „ludność cywilna jest zmuszona przetrwać na trawie i chwastach„.
Rosja obarcza Ukrainę winą za kryzys humanitarny w Oleszkach
Rosja przyznaje, że sytuacja w Oleszkach jest trudna, lecz winą za obrót spraw obarcza w propagandowych komunikatach Ukrainę.
„Mamy możliwości, w tym techniczne, aby zapewnić ludziom, którzy tam przebywają, wszystko, czego potrzebują. (…) Ludzie, którzy tam przebywają, są bohaterami, ponieważ żyją w takich warunkach i nie tracą ducha” – powiedział wspierany przez Rosję gubernator obwodu chersońskiego Władimir Saldo.
Z jego wypowiedzi wynika także, że władze nie planują ewakuacji miejscowości. „Kto chciał wyjechać, już wyjechał” – powiedział.
Saldo stwierdził także, że wcześniej władze w Kijowie celowo próbowały zablokować miasto i uniemożliwić dotarcie pomocy humanitarnej do ludności. Jego wypowiedzi wpisują się w propagandową narrację Kremla, a Ukraińcy prowadzą wobec urzędnika postępowanie o zdradę stanu.
„Głodujemy”. Przerażające wiadomości mieszkańców Oleszek
To, co zgadza się bez względu na źródło to katastrofalny obraz okupowanych Oleszek. „The Guardian” dotarł wcześniej do wiadomości, które wysyłają mieszkańcy miasta.
„Jesteśmy w Oleszkach i nie możemy się stąd wydostać. Głodujemy. W tej chwili nie mam absolutnie nic do jedzenia” – brzmi wiadomość od kobiety z oblężonego miasta, która czeka na ewakuację. Inni opisują w nich, że jedzą tylko jeden posiłek dziennie: zupę bez ziemniaków, przygotowaną z cukinii uprawianej w dawnych rabatach na kwiaty przy blokach, czasem z dodatkiem zebranej portulaki pospolitej, jadalnego chwastu.
Ktoś inny informował: „Tydzień temu orkowie (ukraińskie określenie rosyjskich żołnierzy – red.) weszli na podwórka i wykopali wszystkie ziemniaki, cebulę i czosnek. Zabrali starszym kobietom wszystkie zapasy żywności. Kiedy jedna z babć zaczęła krzyczeć, odpowiedzieli, że ludzie, którzy 'wkrótce będą żyć w niebie’, tacy jak ona, powinni żywić się wyłącznie wodą”.
Źródło: „The Guardian”, „Financial Times”, khogov.ru


