„Gazeta Wyborcza” przed kilkoma dniami napisała, że w prezydenckiej rezydencji w Promniku (ok. 100 km na wschód od Warszawy) Kancelaria Prezydenta trzyma cztery konie. Według „Wyborczej” dwa są dla Karola Nawrockiego i jego żony, jeden dla dziecka, a czwarty koń przeznaczony jest dla funkcjonariusza ochrony.
Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta, w odpowiedzi na pytania „GW”, przekazało, że „w dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP pozostają trzy konie: kuc, koń fryzyjski i koń huculski, o imionach Edzio, Ramzes i Aramis”.
PAP zapytała w niedzielę Leśkiewicza, od jak dawna zwierzęta są w Promniku, kto i z jakiej puli płaci za ich utrzymanie, czy to prawda, że z koni korzysta prezydent wraz z rodziną oraz czy rzeczywiście w prezydenckim ośrodku jest czwarty koń dla funkcjonariusza ochrony.
Leśkiewicz w odpowiedzi podkreślił, że zwierzęta, w tym konie, mieszkają w rezydencjach należących do Kancelarii Prezydenta od początku lat 90. XX wieku.
„Towarzyszyły wszystkim prezydentom RP, od Lecha Wałęsy poczynając. W okresie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego w jednym z ośrodków została zbudowana stajnia dla koni. W rezydencjach znajdowały schronienie także inne zwierzęta np. daniele czy jelenie” – przekazał rzecznik prezydenta RP.
Podkreślił, że zwierzęta była obecne w rezydencjach prezydenckich przed objęciem urzędu przez Karola Nawrockiego. „Ich utrzymanie jest finansowane ze środków Centrum Obsługi KPRP. To praktyka stosowana od wielu lat” – zaznaczył Leśkiewicz.
„Tak jak oficjalnie informowaliśmy obecnie pod opieką CO KPRP są trzy konie. Jeden, z okresu prezydentury Andrzeja Dudy i dwa zakupione w ostatnim czasie” – przekazał Leśkiewicz.
Menażeria w prezydenckiej rezydencji
Jak przypomina „Super Express”, za czasów Wałęsy w Promniku były m.in. świnki wietnamskie, kozy, owce, kury i króliki, ale również daniele, muflony, jelenie, sarny oraz zebry.
Przez część kadencji Wałęsy, obie kadencje Kwaśniewskiego, kadencję Lecha Kaczyńskiego i na początku kadencji Bronisława Komorowskiego znajdowały się tam dwa konie – Bachus i Dżanet. W czasie prezydentury Andrzeja Dudy krakowski Ogród Zoologiczny przekazał nieodpłatnie trzy lamy, a także obecnego do dziś kuca Edka.
Według „SE” w rezydencji przebywa też koń huculski Ramzes, urodzony w 2009 r., a zakupiony w grudniu 2025 r. oraz koń fryzyjski Aramis, urodzony w 2015 r. i zakupiony w marcu 2026 r. „Dodatkowo w Promniku okresowo przebywają wypożyczone ze Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego konie na wojskowej emeryturze: Wigo, Kamerun i Faworyt” – czytamy.
Leśkiewicz: Kreują się na obrońców praw zwierząt, a zohydzają opiekę
Ocenił też, że sprawa dotycząca koni w prezydenckim ośrodku to „wściekły atak rządzących”, który świadczy „o całkowitym oderwaniu od rzeczywistości”.
„Ludzie, którzy się kreują na obrońców praw zwierząt, w rzeczywistości zohydzają Polakom opiekę nad zwierzętami. Z ataków na Prezydenta RP uczynili sposób na przykrywanie swoich nieudolnych rządów: gigantycznego deficytu, obniżenia ratingu, bankructwa NFZ i afer, o których w zasadzie codziennie piszą media” – ocenił rzecznik prezydenta.
Po publikacji „Gazety Wyborczej” wielu polityków skomentowało doniesienia dotyczące zwierzęta w prezydenckiej rezydencji. Premier Donald Tusk zamieścił w serwisie X swoje zdjęcia na koniu i opatrzył je zdaniem: „Jeździłem słabo, ale za swoje”. Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski również zamieścił swoje zdjęcia, gdy jedzie konno (w latach 80. w Afganistanie) wraz z komentarzem: „Też lubię konno”. Rzecznik rządu Adam Szłapka zamieścił krótkie nagranie wideo z konnej przejażdżki w Bieszczadach i napisał w serwisie X: „Jeździectwo to przepiękny sport, ale jeździmy za swoje. I nie trzeba trzymać koni w Kancelarii”.
Źródło: PAP


