MEN opracowało i przedstawiło wstępne założenia, dotyczące zmian w organizacji czasu pracy nauczycieli. Na spotkaniu grupy roboczej Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli można było dowiedzieć się o nowej definicji czasu pracy nauczyciela. Ma to być „czas, w którym nauczyciel pozostaje w dyspozycji pracodawcy w szkole lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy”.
MEN proponuje nowe nadgodziny w szkołach. Jak ma to wyglądać?
Zdefiniowano też godziny ponadliczbowe. To praca wykonywana na polecenie pracodawcy powyżej średniotygodniowej 40-godzinnej normy czasu w okresie rozliczeniowym. Ma ona polegać na realizacji zajęć lub czynności poza pensum, godzinami ponadwymiarowymi i zastępstwami oraz doskonaleniem zawodowym.
MEN zamierza dodać do tego zasadę, że nadgodziny będą się liczyć, jeżeli zostaną zlecone przez dyrektora lub zgłoszone przez nauczyciela. Wprowadzona zostanie także ewidencja czasu pracy nauczyciela, uwzględniająca specyfikę pracy szkoły. Za organizację całego systemu odpowiadać ma dyrektor szkoły, określając formę ewidencji i zasady raportowania.
Autor profilu „Dealerzy Wiedzy” Robert Górniak szczegółowo skomentował te zmiany na Facebooku. Jako dyrektor jednej ze szkół w województwie śląskim zwrócił uwagę m.in. na fakt, że wycieczki nie będą wliczane do ewidencjonowanego w nowy sposób czasu pracy, bo będzie za nie osobny dodatek, zależny od ich długości.
„Ciekawa jest również koncepcja dyrektorskiego »zatwierdź nadgodziny lub ogranicz obowiązki«. Można się spodziewać, że dyrektorzy będą się wnikliwie przyglądać zadaniom wpisywanym przez nauczycieli do ewidencji i kwestionować ich zasadność polecając ograniczenie tych właśnie czynności” – przewidywał.
Dyrektor przewiduje skutki zmian w nadgodzinach
„Najbardziej radykalnym skutkiem wprowadzenia takiego rozwiązania może być drastyczne ograniczenie przyznawanych nauczycielom godzin ponadwymiarowych” – stwierdzał Górniak. „Zauważcie, że przy 18 godzinach pensum nauczyciel musi wykazać jeszcze 22 godziny innej pracy, żeby przebić granicę nadgodzin. Ale jeśli ma 1,5 pensum – 27 godzin – to wystarczy mu raptem 13 godz. innych zajęć i już ma nadgodziny!” – dodawał.
Jak mówił, 13 godzin wykazać można bez większego trudu, podając sprawdziany, kontakty z rodzicami, szkolenia, uzupełnianie dokumentacji czy wreszcie zastępstwa doraźne. „Może się w tej sytuacji okazać, że dodatkowe godziny nie będą już tak szczodrze rozdawane” – zauważał.
Dyrektor podkreślał, że problematyczna może być praca w dwóch szkołach, w każdej na etat. Godziny zarejestrowanych czynności mogą zacząć się pokrywać. „Dość ryzykowne będzie potwierdzenie własnym podpisem, że sprawdzało się prace uczniów np. we wtorek od 12:00 do 16:00, jeśli w innej szkole potwierdziliśmy swoim podpisem zrobienie kilku lekcji innym uczniom” – pisał Górniak.
Przypomniał też, że stawka za godzinę nadliczbową ma być wyliczana przez podzielenie miesięcznego wynagrodzenia przez średnią miesięczną liczbę godzin pracy nauczyciela. „Średnią miesięczną liczbę godzin pracy a nie liczbę godzin pensum. (…) To też będzie źródłem zaskoczenia na paskach wynagrodzenia, jak dyplomowany nauczyciel zobaczy 40 zł za każdą nadgodzinę zamiast spodziewanych 85 zł” – podkreślał.













