Michał Moskal w piątek 25 września zawiesił swoje członkostwo w klubie PiS. Poseł decyzję podjął po doniesieniach, że umożliwił Przemysławowi Kralowi zapoznanie się z poprawkami do ustawy o kryptoaktywach, czemu Moskal stanowczo zaprzecza. Rafał Bochenek wyjaśnił Radiu Zet, że polityka „zobowiązano do przedstawienia Jarosławowi Kaczyńskiemu wszystkich informacji i dokumentów dotyczących kontaktów z przedstawicielami giełdy Zondacrypto oraz osób z nią powiązanych”.

Los zawieszonego posła zależy od Kaczyńskiego. „Sprawa ma zostać wyjaśniona kompleksowo”


– Ma się całościowo i szczegółowo odnieść do sytuacji i wątków, które pojawiają się w przestrzeni medialnej, a także do ewentualnych, potencjalnych zarzutów związanych z tymi wątpliwymi kontaktami. Sprawa ma zostać wyjaśniona kompleksowo – kontynuował rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Wówczas Kaczyński podejmie decyzje, czy informacje są wystarczające, czy powinny zostać podjęte dodatkowe działania. Na razie nie wszczęto żadnej procedury dyscyplinarnej.


Sprawa ma zostać rozwiązana w ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch. Bochenek tłumaczył, że „jeżeli okazałoby się, że wyjaśnienia Moskala będą nieprawdziwe albo niepełne, to wówczas będą wyciągane dalej idące konsekwencje”. Rzecznik PiS podkreślił, że aktualnie „jest za wcześnie, żeby o tym mówić”. Bochenek przypomniał również, że Kaczyński „jest bardzo wyczulony na temat kryptowalut”.

Polityk PiS nie gryzł się w język ws. partyjnego kolegi. „Głupota, kompletna indolencja”


Dodał, że prezes Prawa i Sprawiedliwości optował za całkowitym zakazem, kiedy Janusz Kowalski miał zgodę na złożenie poprawek do ustawy. Moskal miał został nakłoniony do zawieszenie swojego członkostwa w PiS do czasu wyjaśnienia sprawy przez kierownictwo partii. Politycy Prawa i Sprawiedliwości nieoficjalnie przyznają, że afera im nie pomaga. – Skrajna nieodpowiedzialność, głupota, kompletna indolencja z jego strony. Zachowanie niepoważne – ocenił jeden z polityków.


– On ewidentnie się nie znał na krytptoaktywach, potrzebował jakiegoś zaplecza merytorycznego, takiego backupu. Uznał, że skoro Chodziński sporo wie, ma dostęp do Krala, to może to jest ten kierunek. I że może się na tym wybije. Powiem panu, że ja się z nikim nie spotykam, kiedy wiem, że pisze się projekt jakiejś ustawy, żeby właśnie takie sytuacje, które biją później w partię, się nie zdarzały. Mówię takiej osobie, że jest oficjalna ścieżka zgłaszania poprawek. I koniec – dodał.

Share.
Exit mobile version