W ujawnionym przez portal Ważnyje Istorii dokumencie czytamy, że obawy rosyjskiego dyktatora pojawiły się w marcu, a zmiany w procedurach bezpieczeństwa są związane z serią zabójstw wysokich rangą rosyjskich wojskowych. Wśród zagrożeń wymieniana jest także możliwość zamachu na Władimira Putina ze strony rosyjskich elit politycznych z użyciem bezzałogowców. Z raportu wynika, że wzmocnienie ochrony nastąpiło w wyniku rozszerzenia kompetencji Federalnej Służby Ochrony (FSO), odpowiedzialnej za bezpieczeństwo najwyższych urzędników państwowych.
Wprowadzono m.in. dwustopniową kontrolę osób odwiedzających administrację prezydencką. Współpracownicy Putina mają zakaz korzystania z telefonów, a używany sprzęt musi być bez dostępu do internetu. Sam Putin oraz jego rodzina już nie odwiedzają rezydencji nad jeziorem Wałdaj i w okolicach Moskwy. Ponadto, w przeciwieństwie do ubiegłego, w tym roku nie było wizyt przywódcy kraju na terenie obiektów wojskowych.
Nieoficjalnie: Władimir Putin obawia się zamachu stanu
Według raportu były minister obrony, a obecnie sekretarz Rady Bezpieczeństwa Siergiej Szojgu „kojarzy się z ryzykiem próby zamachu stanu”. Choć nadal ma „znaczny wpływ na dowództwo wojskowe”, pozycja Szojgu osłabła po aresztowaniu jego byłego zastępcy Rusłana Calikowa na początku marca. Jak wskazano w raporcie, ten incydent może być odbierany jako naruszenie nieformalnych gwarancji bezpieczeństwa elit. Poczucie bezpieczeństwa wśród najwyższych rangą urzędników jest postrzegane przez ekspertów jako spoiwo obecnego systemu władzy w Rosji.
Ważnyje Istorii zaznaczają, że część ustaleń raportu potwierdzają źródła portalu. Jeden z funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) powiedział, że obecnie w tej strukturze nie jest łatwo dostać pozwolenia na podsłuch w ramach spraw karnych o charakterze niepolitycznym, dlatego że „cały sprzęt został przekierowany na podsłuch rządu i innych organów władzy”.
O skali obaw Władimira Putina świadczyć ma również to, że żaden deputowany Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, nie otrzymał zaproszenia na paradę wojskową z okazji tzw. Dnia Zwycięstwa 9 maja na Placu Czerwonym w Moskwie. Tego dnia upamiętniane jest zwycięstwo stalinowskiego ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak w Moskwie określa się tę część II wojny światowej, w której ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej, czyli lata 1941-1945.
„Podstawowa rzeczy, o której myśli Putin, to bezpieczeństwo”
W ubiegłym tygodniu doszło do długiej rozmowy telefonicznej Władimira Putina z prezydentem USA Donaldem Trumpem. – Putin stara się załatwić różne sprawy przed kampanią wyborczą w Stanach Zjednoczonych, bo wie, że wtedy Donald Trump będzie miał już raczej związane ręce w wykonywaniu pewnych gestów, ponieważ wszystko będzie mogło już wtedy realnie zaszkodzić republikanom – mówił w poniedziałek w radiowej Jedynce poseł KO Paweł Kowal, przewodniczący Rady do spraw Współpracy z Ukrainą.
Dodał, że Władimir Putin może próbować załatwić „bezpieczeństwo dla siebie”. – Podstawowa rzecz, o której myśli Putin, to jest to, żeby on był bezpieczny, żeby to było zagwarantowane, żeby jego ludzie, jego rodzina, jego bliscy, jego zwierzęta, żeby wszyscy byli bezpieczni i pewni tego, że nic im nie grozi. Przede wszystkim grozi im wewnętrzna rewolta, wewnętrzny bunt, tak jak zawsze w Rosji – mówił parlamentarzysta.
– Putin ma to w głowie, te historie rozmaitych rewolucji, buntów, które wynikały z tego, że władcy Rosji, niedemokratyczni najczęściej, prowadzili politykę, która się kończyła wielkimi stratami Rosji. Tak że ta polityka ostatnich lat to jest polityka, w której Rosja nie zyskała tego, co było zapowiedziane. To, co się wszystko wydarzyło w ostatnich latach, prowadzi do jakiegoś rozpadu Rosji, przynajmniej częściowego, ale to będzie długi okres i ten okres będzie pełen politycznych turbulencji, dlatego że będą różne zwroty akcji w najbliższych kilku, kilkunastu latach – wyjaśniał Paweł Kowal.
Redagowała Kamila Cieślik












