Rzecznik PiS Rafał Bochenek we wtorek 28 lipca poinformował, że „sprawa Jacka Kurskiego związana z jego telewizyjnym występem została skierowana do partyjnej Komisji Etyki”. W związku z tym polityk otrzymał zakaz wystąpień medialnych.
Kurski zaatakował Morawieckiego
Sprawa dotyczy najprawdopodobniej niedzielnego (26 lipca) wystąpienia Kurskiego w programie „Wysokie napięcie” w Telewizji Republika. Były prezes TVP stwierdził wówczas, że Morawiecki „próbuje zrobić wszystko, żeby rozbić Prawo i Sprawiedliwość na zlecenie Donalda Tuska”.
– Dzieje się to, co przewidziałem w tekście napisanym w listopadzie i w grudniu zeszłego roku. Mamy stawkę Tuska na wyłonienie grupy kolaborantów w ramach PiS, którzy wyjdą albo zostaną wyrzuceni, albo utworzą jakąś separatystyczną grupę, żeby się tylko z nią dogadać – mówił Kurski. Stwierdził też, że „Morawieckiego należało się pozbyć dużo wcześniej”. Były prezes TVP posunął się też do stwierdzenia, że Tusk „nad zwłokami Lecha Kaczyńskiemu (…) ściskał [się] z Putinem tymi samymi rękami, którymi miesiąc wcześniej wręczał nominację Morawieckiemu” do Rady Gospodarczej.
Pod koniec ubiegłego roku sytuacja wokół Jacka Kurskiego była tak napięta, że część członków partii zbierała podpisy pod wnioskiem o jego wyrzucenie z PiS. Zaczęło się od tego, że były prezes TVP krytykował Morawieckiego m.in. za wywiad udzielony Gazecie.pl. Zarzucał mu też błędy w polityce klimatycznej i nielojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego. Już wtedy Kurski mówił, że Morawiecki ma „problem ze Smoleńskiem” bo przed katastrofą miał odmówić Lechowi Kaczyńskiemu wstąpienie do Narodowej Rady Rozwoju, a został doradcą w rządzie Donalda Tuska. – I miesiąc po tym, jak ściskał się na wręczeniu tej nominacji z Donaldem Tuskiem, miesiąc później Donald Tusk tymi rękami ściskał Władimira Putina nad zwłokami Lecha Kaczyńskiego – perorował. Oferował też, że „w imię dobra prawicy” może nie ubiegać się o funkcję prezesa TVP, ale oczekuje, że Morawiecki nie będzie ubiegał się o fotel premiera.
Tusk: Tego się nie spodziewałem
Donald Tusk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej skomentował zarzuty formułowane w stronę Morawieckiego. – W ostatnich kilkunastu godzinach dowiedziałem się od niektórych polityków PiS-u, że pan Morawiecki jest moim agentem i agentem niemieckim. Tego się naprawdę nie spodziewałem, że aż tak daleko sprawy zajdą. Można by to wszystko obrócić w ponury żart, ale tak naprawdę nie pierwszy raz jesteśmy świadkami takiego wielkiego politycznego zamieszania i bałaganu. Uważam, że w polityce ludzie, którzy doprowadzają do nieustannych konfliktów i szamotaniny są po prostu niebezpieczni – powiedział premier.
Szef rządu zaznaczył – w związku z rozłamem w PiS – że „nie ma się z czego cieszyć, jak widzimy, co się dzieje z najważniejszą, największą partią opozycyjną”. – Wszyscy wolelibyśmy, żeby polityka wyglądała trochę inaczej – powiedział premier.
Sam Morawiecki stwierdził natomiast, że „cieszy się, że pan Kurski stał się twarzą PiS-u, ponieważ widzi reakcje w internecie”. Przekonywał też, że był przeciwnikiem Kurskiego, gdy w czasach jego rządów ten był prezesem Telewizji Polskiej. – Był – z mojej perspektywy – absolutnie pod parasolem jedynie prezesa Jarosława Kaczyńskiego – tłumaczył się.
Rozłam w PiS. Upadła koncepcja „dwóch płuc”
Kością niezgody w PiS stało się stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego Rozwój Plus. Jarosław Kaczyński ocenił, że jego funkcjonowanie groziło rozłamem w partii. Innego zdania był natomiast Morawiecki, który zapewniał, że „stowarzyszenie Rozwój Plus nie jest i nigdy nie będzie alternatywą dla Prawa i Sprawiedliwości”. Początkowo prezes PiS dopuścił koegzystencję partii i stowarzyszenia w ramach „dwóch płuc”, ale później Prezydium Komitetu Politycznego PiS zakazało swoim politykom uczestniczenia w organizacjach o charakterze politycznym.
Członkowie zostali więc wezwani do wystąpienia z nich w ciągu siedmiu dni. „Niezłożenie oświadczenia w wyżej wskazanym terminie skutkować będzie konsekwencjami przewidzianymi w statucie, w tym utratą członkostwa w PiS” – informował rzecznik partii Rafał Bochenek. Komitet Polityczny PiS we wtorek „zatwierdził listę osób, które nie złożyły w terminie lub złożyły w złej formie wymaganego przez kierownictwo partii oświadczenia o przynależności do Prawa i Sprawiedliwości”. Jednocześnie został skierowany wniosek do Rzecznika Dyscyplinarnego PiS celem dopełnienia formalności i wyjaśnienia statusu każdej z tych osób. Mateusz Morawiecki nie zrezygnował ze stowarzyszenia, ale formalnie nadal pozostaje członkiem PiS.
Redagowała Wiktoria Beczek












