Nie wiadomo, co dokładnie stało się z gen. Grunisem. Pierwsze informacje o jego śmierci pojawiły się na rosyjskich kanałach na Telegramie w nocy z 14 na 15 września. Pisał o tym zwłaszcza kanał „Suworowskie Bractwo”, poświęcony absolwentom szkół suworowskich (od nazwiska generała z XVIII wieku, Aleksandra Suworowa), czyli w praktyce liceów o profilu wojskowym. Ich absolwenci to często narybek dla wyższych szkół wojskowych i zawodowych kadr oficerskich rosyjskiego wojska. Grunis w latach 90. uczęszczał do Kazańskiej Szkoły Suworowskiej.
Ukraińcy twierdzą, że to były ich drony
16 września śmierć generała potwierdził generał major Apti Alaudinow, wysoki rangą członek czeczeńskich bojówek wchodzących w skład Gwardii Narodowej Rosji oraz zastępca szefa Głównego Zarządu Wojskowo-Politycznego (wskrzeszony w 2018 roku dodatkowy pion nadzoru politycznego i ideologicznego wojska, rodem z ZSRR). Czeczen napisał:
Jeden z najbardziej przeze mnie szanowanych generałów na SWO, człowiek o niezłomnych zasadach, prawdziwy mężczyzna, prawdziwy oficer i wielki patriota swojej ojczyzny, dowódca 4. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Zmotoryzowanej, gwardii generał major Anton Grunis „Groznyj”, ku głębokiemu żalowi odszedł do innego świata.
Do tego dodał, że zginął „pełniąc swój święty obowiązek”, co oznacza we współczesnym języku rosyjskim walkę z wrogiem Rosji.
Jedyną przesłanką wskazującą na to, co konkretnie stało się z Grunisem, jest wpis „Madziara”, czyli majora Roberta Browdi’ego, dowódcy wojsk bezzałogowych Ukrainy. Stwierdził, że 12 września Grunis został „wyeliminowany w swoim nocnym leżu” przez ukraińską 427. Brygadę Sił Systemów Bezzałogowych. Do wpisu jest załączone wideo, na którym oprócz generała i jego nekrologu widać kadry z kamer pokładowych dronów atakujących jakiś domek jednorodzinny, typowy dla ukraińskiej prowincji. Obie strony wykorzystują takie budynki w rejonie frontu jako schronienie. Nie można wykluczyć, że generał zatrzymał się w takim niepozornym domu na noc, mając nadzieję na pozostanie niewykrytym i uniknięcie właśnie takiego ataku, jaki pokazuje na swoim nagraniu „Madziar”.
Grunis jest 17 rosyjskim generałem, którego śmierć w wojnie z Ukrainą przynajmniej częściowo potwierdzili sami Rosjanie. Częściowo, ponieważ oficjalnych komunikatów ze strony ministerstwa obrony Rosji na takie tematy nie ma.
Generał na świeczniku
Śmierć Grunisa jest symboliczna z uwagi na to, na jakim odcinku frontu dowodził i jego niedawne uhonorowanie przez Kreml. Generał był dowódcą 4. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Zmotoryzowanej, toczącej walki w Konstantynówce i jej okolicach. To aktualnie najważniejszy odcinek frontu przy dwóch ostatnich dużych miastach Donbasu kontrolowanych przez Ukraińców – Kramatorsku i Słowiańsku. Konstantynówka blokuje podejście do nich od południa, dlatego właściwie od początku roku toczą się o nią zacięte boje. Aktualnie w większości jest opanowana przez Rosjan, ale nie jest to pełna i faktyczna kontrola. 4. Brygada Grunisa ma toczyć walki w zachodniej części miasta.
Dodatkowo 4. Brygada sama w sobie jest nietypowa, ponieważ utworzono ją na bazie jednostki sił tak zwanej Ługańskiej Republiki Ludowej. Oryginalnie powstała w 2014 roku podczas wojny w Donbasie. W 2022 roku do inwazji na Ukrainę przystąpiła pod komendą sił zbrojnych Rosji. Po ciężkich stratach w pierwszym roku walk przeszła odbudowę, faktycznie tracąc swoje związki z ŁRL i na początku 2023 roku została już po prostu włączona do rosyjskiego wojska. Zachowała jednak swój wyjątkowy status i w 2025 roku otrzymała tytuł gwardyjskiej, przyznawany za duże osiągnięcia w walce. Grunis został jej dowódcą wcześniej, w 2023 roku, podczas walk o Bachmut. Jego poprzednik zginął na stanowisku dowodzenia trafionym przez ukraińską artylerię.
Zapewne z tych powodów generał został wyznaczony do specjalnej wyreżyserowanej konferencji Putina z wojskiem na początku lipca. Różni oficerowie składali na niej swoje raporty prezydentowi, opowiadając, jak to planowo i dobrze idzie Specjalna Operacja Wojskowa. Grunisa wyznaczono, aby powiedział coś więcej na temat walk w Konstantynówce. Putin zaprosił go do zabrania głosu słowami: „miło Pana znów widzieć i słyszeć”. Generał opowiadał o sytuacji na miejscu i pod koniec zadeklarował, że „miasto jest pod naszą kontrolą”, choć miało trwać „oczyszczanie go” z ukraińskich niedobitków kryjących się po piwnicach. Był to początek lipca i wówczas było to stwierdzenie stanowczo na wyrost. Do dzisiaj nie ma wiarygodnych informacji wskazujących na pełną kontrolę ruin miasta przez Rosjan. W jego północnej i północno-wschodniej części mają się jeszcze miejscami bronić Ukraińcy, choć rosyjskie grupy infiltracyjne przenikają za ich pozycje.
Niezależnie od tego na lipcowej konferencji Putin promieniał zadowoleniem. Zasugerował przy tym, że Grunis jako wyróżniający się oficer powinien spodziewać się wyznaczenia na prestiżowy kurs w Akademii Sztabu Generalnego, otwierający drogę do najwyższych stanowisk dowódczych w rosyjskiej armii. Choć szef Sztabu Generalnego generał Walerij Gierasimow zaznaczył, że czas na to będzie „po wyzwoleniu Słowiańska”. Czyli po realizacji aktualnie kluczowego zadania wyznaczonego rosyjskiemu wojsku na froncie. Dodatkowo Putin zapytał Gierasimowa, jak tam proces przekształcenia 4. Brygady w Dywizję, czyli jej znaczącego rozbudowania. Ten zapewnił, że dobrze i jeszcze w 2026 roku ma się dopełnić. Czyli zarówno gen. Grunis, jak i jego jednostka zostali podczas tej konferencji szczególnie wyróżnieni uwagą dyktatora. Dodatkowo generał w sierpniu dostał Złotą Gwiazdę Bohatera Federacji Rosyjskiej.
Świetlana przyszłość oficera najwyraźniej jednak się nie spełni. Jeśli nagranie pokazane przez „Madziara” rzeczywiście przedstawia atak, w którym zabito gen. Grunisa, to najwyraźniej Ukraińcom udało się jakoś namierzyć miejsce, w którym zatrzymał się na odpoczynek. Obie strony wykorzystują niepozorne domy na zapleczu frontu jako tymczasowe schronienie. Czasem na jedną noc, czasem na dłużej, a czasem w piwnicach pod nimi powstają stanowiska dowodzenia czy operatorów dronów. Wszystko podporządkowane absolutnie kluczowemu celowi, czyli uniknięciu wykrycia przez drony zwiadowcze przeciwnika. Dlatego domy na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie niewinne, ale mogą skrywać tajemnicę.


