-
Referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego z funkcji prezydenta Warszawy nie zostanie przeprowadzone, ponieważ zebrano 111 tys. podpisów, czyli poniżej wymaganych 132 tys.
-
Organizator inicjatywy wskazał brak wsparcia ze strony opozycyjnych partii politycznych, w tym PiS, jako jeden z powodów niepowodzenia zbiórki.
-
Akcja zbierania podpisów została zainicjowana po ujawnieniu afery w Szpitalu Południowym i krytykowano w niej m.in. sytuację kierowców oraz zarządzanie remontami w Warszawie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W poniedziałek minął przepisowy termin na zakończenie zbiórki podpisów pod przeprowadzeniem referendum w Warszawie. Organizatorzy sami przyznali, że nie zbliżyli się do wymaganego prawem progu.
– Nie będzie w Warszawie referendum, co nie zmienia faktu, że w mojej ocenie zdarzyło się na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy coś wyjątkowego. Nie mieliśmy dawno w Warszawie takiego oddolnego, obywatelskiego zrywu. Jestem przekonany, że ten zryw nie pójdzie na marne – zapewniał Maciej Wilk na konferencji prasowej.
– To za mało, ale przez 60 dni, w upale i w deszczu wolontariusze zbierali te podpisy. Poświęciliśmy na to 15 tys. roboczogodzin – podsumował.
Klęska inicjatywy referendalnej w Warszawie. Organizator wini m.in. PiS
Co ciekawe, organizator zbiórki nie ukrywał żalu wobec ugrupowań opozycyjnych do Trzaskowskiego, które nie wsparły jego inicjatywy.
– Nie spotkaliśmy się wśród warszawskich środowisk z zainteresowaniem i chęcią pomocy w organizacji referendum. Jestem szczególnie zaskoczony, że opozycyjne partie polityczne stały z boku całej tej inicjatywy. Jestem szczególnie rozczarowany PiS-em – powiedział Wilk.
– Cóż, wygląda na to, że odpowiada im prezydent Rafał Trzaskowski. Niemniej jestem dumny z naszej inicjatywy i odzewu zwykłych mieszkańców – dodał organizator Stołecznej Operacji Referendalnej.
Referendum w Warszawie. Organizatorzy wskazywali na aferę szpitalną i korki
Aby zwołać referendum odwoławcze w stolicy, potrzebne są głosy 10 proc. puli wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. głosujących. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób. Organizatorzy mieli na to czas od 30 lipca do 28 września.
Zbiórka podpisów rozpoczęła się po wybuchu afery w Szpitalu Południowym, w którą zaangażowani mieli być m.in. bliscy współpracownicy Rafała Trzaskowskiego.
Organizatorzy wskazywali też na pogarszającą się sytuację kierowców w Warszawie. Mówili m.in. o niepotrzebnych zwężeniach kluczowych arterii czy chaotycznie rozplanowanych remontach, które doprowadzały do korkowania miasta.
W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta – w październiku 2013 r. – i dotyczyło odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Inicjatorzy akcji zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).
Referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.
-
Chcą odwołać Trzaskowskiego. Ruszyła zbiórka podpisów
-
Czarne chmury nad Rafałem Trzaskowskim. Kluczowe głosowanie w Radzie Miasta


