Nie ulega wątpliwości, że młodzieżowa reprezentacja Polski U-21 w ostatnich miesiącach mocno rozbudziła apetyty kibiców piłki nożnej. Polacy pod batutą trenera Jerzego Brzęczka świetnie spisywała się w eliminacjach do mistrzostw Europy.


ME 2027 U-21 wydawały się być na wyciągnięcie ręki Polaków. W dziewięciu meczach nasza kadra zainkasowała komplet punktów, czyli 27 oczek. Dodatkowo imponujący jest bilans bramkowy, 26 strzelonych i 2 stracone.

Nokaut we Włoszech. Polacy rozbici przez gospodarzy!


Niestety, sytuacja w tabeli eliminacyjnej poukładała się w ten sposób, że nawet 9 wygranych nie dawało pewności awansu do ostatniej kolejki. Polacy musieli bowiem zagrać jeszcze rewanżowe spotkanie z Włochami. Cel? Rezultat dający bezpośredni awans. Bufor bezpieczeństwa nie był duży, Polska mogła nawet przegrać, ale tylko różnicą jednego gola.


O ile do przerwy zespół Brzęczka jeszcze trzymał się wynikowo, bo przegrywał tylko 0:2, w drugiej części zrobiło się już 1:5 i stało się jasne, że Włosi nie mają zamiaru wypuścić Polski ze swojego terenu z awansem na ME 2027 U-21.


Dopiero w 65 minucie Daniel Mikołajewski dał jakąkolwiek nadzieję dla gości, trafiając – wówczas na 1:4. Ale i tak gospodarze za moment odpowiedzieli na 1:5 z polskiej perspektywy. A gol na 0:3? Z pewnością będzie jednym z hitów internetu. Cher Ndour trafił bowiem do bramki Polaków niemal z… własnego pola karnego.


Cóż to była za kontra z włoskiej strony. Chwilę wcześniej to przecież Polacy mieli piłkę blisko „szesnastki” przeciwników.


Scenariusz powtórzył się w ostatnich 10 minutach spotkania. Gola na 2:5, pięknej urody, zdobył Jakub Żewłakow. Niestety jednak… po minucie Włosi ponownie odpowiedzieli, zdobywając trafienie na 2:6.


Na pocieszenie pozostaje fakt, że Polska ciągle… może zdobyć bezpośredni awans! To jednak zależy od wyników innych grup eliminacyjnych, a w szczególności drużyn z drugich miejsc. O tym dowiemy się jednak po zakończeniu grania we wszystkich meczach, więc potrzeba jeszcze trochę cierpliwości.


Ale z pewnością nie tak Polacy wyobrażali sobie zakończenie tak udanych przecież, do poniedziałkowego (tj. 5 października) późnego popołudnia, eliminacji.

Piłkarze reprezentacji Polski grają w kratkę. Co dalej z Janem Urbanem?


Za to seniorska reprezentacja Polski w rozgrywkach Ligi Narodów UEFA w trzech otwierających meczach zanotowała… trzy różne rezultaty, biorąc pod uwagę dorobek punktowy. Polacy rozpoczęli od remisu na PGE Narodowym z Bośnią i Hercegowiną (0:0). Następnie zespół trenera Jana Urbana przegrał na wyjeździe ze Szwecją (1:3). I do tego trzeba dopisać najkorzystniejszy rezultat, czyli rozgromienie Rumunii (6:0), ponownie na stadionie w Warszawie.


Warto dodać, że w ostatnim ze spotkań hattrickiem popisał się Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski w drużynie narodowej może się pochwalić bilansem 170 rozegranych meczów i 92 zdobytych goli.


Polacy po raz pierwszy w historii rozgrywek LN występują w dywizji B. To efekt degradacji, którą zanotował zespół prowadzony przez poprzedniego selekcjonera Michała Probierza. Decydujący o spadku z dywizji A mecz Polacy przegrali na swoim terenie, kiedy to okazali się minimalnie słabsi od Szkotów (1:2).


To zresztą trudne miesiące dla kadry piłkarzy. Polacy pod ręką Jana Urbana, pomimo całkiem udanego finiszu w grupie eliminacyjnej, nie zdołali dostać się na MŚ 2026. Do szczęścia zabrakło jednego zwycięstwa. Polska rozpoczęła bowiem strefę barażową UEFA od wygranej w półfinale nad Albanią (2:1). W starciu finałowym Polacy nie zdołali jednak znaleźć sposobu na Szwedów (2:3), tym samym grzebiąc swoje nadzieje na mundial.

Share.
Exit mobile version