O tym, ze forma Huberta Hurkacza rośnie, pisaliśmy już kilka dni temu na łamach WPROST.
Wrocławianin poprawił zresztą za ciosem, eliminując w miniony weekend z turnieju w Pekinie (ATP 500) Karena Chaczanowa. Rosjanin przegrał z Hurkaczem po prawdziwej bitwie. Polak miał powody do zadowolenia, kwitując swój sukces z radością.
– Bardzo się cieszę ze świetnie zagranego meczu z Karenem. Było to bardzo wymagające spotkanie. I na pewno grałem bardzo solidnie i bardzo dobrze w drugim secie. Grałem agresywnie, zdobyłem dzięki temu przewagę. No i mam okazję zmierzyć się teraz w półfinale. Chciałem też podziękować wszystkim za wsparcie i za to, że zawsze mnie wspieracie, również w trudnych momentach. Tym bardziej cieszę się, że teraz wszystko powoli idzie w dobrą stronę. Pozdrowienia! – ocenił Hurkacz.
Kontuzja Huberta Hurkacza! Polak nie ukończył meczu w Pekinie
Ostatecznie miejsce w najlepszej czwórce Polaka podczas zmagań w stolicy Chin, to było tegoroczne maksimum. W półfinale przeciwko Alexowi de Minaurowi nie brakowało popisowych zagrań ze strony Hurkacza, do czego zresztą zdążył już przyzwyczaić na przestrzeni wielu lat kariery.
Hurkacz przegrał jednak pierwszego seta 4:6 z czołowym tenisistą świata. Australijczyk tradycyjnie imponował swoją szybkością i jakością zagrań, które są firmowymi atutami de Minaura. W drugim secie Hurkacz przegrywał 2:3 i niestety, Polak musiał poddać spotkanie. Czym spowodowany był krecz Hurkacza? To zapewne kłopoty z pachwiną, które dokuczały tenisiście w ostatnim czasie.
W finale turnieju w Pekinie zagra zatem Australijczyk. De Minaur życzył Polakowi szybkiego powrotu do zdrowia. Nie jest tajemnicą, że ostatnie sezony nie są proste dla Hurkacza pod tym względem, więc każda kolejna kontuzja z pewnością może być martwiąca, spoglądając na karierę najlepszego polskiego tenisisty.
Pozytywne jest jednak to, że dzięki wejściu do półfinału imprezy ATP 500, Polak awansował w rankingu na żywo o kolejnych pięć pozycji w światowej hierarchii. Obecnie tenisista z Wrocławia jest na 34 pozycji.


