-
Rzecznik polskiego MSZ nazwał rosyjskie groźby nuklearne wobec NATO cyniczną i lekkomyślną próbą eskalacji konfliktu.
-
Moskwa w przesłanym do NATO piśmie ostrzegła, że w przypadku próby odcięcia obwodu królewieckiego może użyć broni jądrowej.
-
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oraz były premier Litwy Andrius Kubilius zapewnili, że Sojusz jest gotowy odpowiedzieć na każdy atak, a groźby Rosji są postrzegane jako element szerszej kampanii mającej osłabić wsparcie dla Ukrainy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rosyjski dokument przesłany do NATO, otwiera się w nowym oknie został ujawniony w środę przez agencję Reutera. Moskwa miała w nim ostrzec przed użyciem broni jądrowej w przypadku próby odcięcia obwodu królewieckiego.
Kreml zarzucił NATO obranie „niebezpiecznego i lekkomyślnego kursu” i ostrzegł przed „wysokim ryzykiem wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego”. Z dokumentu wynika również, że ewentualne starcie mogłoby oznaczać rosyjskie uderzenia w ośrodki decyzyjne państw NATO już w początkowej fazie konfliktu.
Rzecznik MSZ odpowiada Rosji. „Cyniczna i lekkomyślna próba eskalacji”
Do rosyjskich gróźb odniósł się rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór. Podkreślił, że NATO jest sojuszem obronnym, a jego działania i ćwiczenia nie stanowią zagrożenia dla Rosji.
„Nikt jednak nie powinien wątpić w determinację Sojuszników do zbiorowej obrony oraz wiarygodność Artykułu 5.” – napisał Wewiór.
Rzecznik MSZ przywołał również słowa Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie.
„Choć nie szukamy konfliktu, na każdy atak przeciwko naszemu Sojuszowi odpowiemy przytłaczającą siłą bojową” – zacytował.
Wewiór ocenił, że to Rosja ponosi pełną odpowiedzialność za drastyczne pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w Europie.
„Retoryka nuklearna i kolejne groźby użycia siły to cyniczna i lekkomyślna próba eskalacji” – podkreślił.
Według rzecznika MSZ dokument jest częścią szerszych działań Moskwy wymierzonych w państwa Sojuszu.
„Rosyjski dokument przesłany do NATO odczytujemy jako element szerszej kampanii hybrydowej Kremla wymierzonej w członków Sojuszu. Obejmuje ona nie tylko sabotaż czy naruszenia przestrzeni powietrznej, ale także próby zastraszenia naszych obywateli i osłabienia wsparcia dla broniącej się Ukrainy” – napisał.
Mark Rutte reaguje na rosyjskie groźby. „Jesteśmy gotowi”
Do możliwości rosyjskiego ataku odniósł się również sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Podczas wydarzenia w Brukseli stwierdził, że obecnie nie postrzega użycia broni jądrowej przeciwko państwom bałtyckim jako realnej ewentualności.
– Jeśli Rosjanie zechcą podjąć działania przeciwko Finlandii, któremuś z państw bałtyckich, Polsce czy jakiemukolwiek innemu krajowi NATO, zaobserwujemy koncentrację sił – powiedział.
Rutte zapewnił, że Sojusz będzie bronił swojego terytorium i jest przygotowany na reakcję.
– Nie ma co do tego wątpliwości i Putin o tym wie. Jeśli cokolwiek się wydarzy, jesteśmy gotowi zareagować – podkreślił.
Zdaniem sekretarza generalnego NATO rosyjskie groźby mają również służyć odwróceniu uwagi Zachodu od wojny w Ukrainie i osłabieniu wsparcia dla Kijowa.
– Wszystko to dzieje się dlatego, że sytuacja na Ukrainie nie układa się po myśli Putina. On chce nas podzielić i sprawić, byśmy przestali zwracać uwagę na Ukrainę i utrzymywać dla niej wsparcie – powiedział Rutte.
Rosyjskie groźby i artykuł 5. Wcześniej głos zabrał Andrius Kubilius
Rosyjskie groźby wobec państw NATO pojawiają się również w kontekście europejskich fabryk produkujących uzbrojenie dla Ukrainy. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa stwierdziła, że takie zakłady mogą stanowić dla Rosji „potencjalne cele wojskowe”.
Do tych słów odniósł się Andrius Kubilius, były premier Litwy, który obecnie odpowiada za kwestie bezpieczeństwa w Unii Europejskiej.
– Nasza reakcja jest zawsze bardzo jasna i prosta. Nie boimy się tych wszystkich rosyjskich gróźb. Musimy być gotowi. Ulepszamy nasze zdolności obronne, ale jeśli Rosja dokona jakiejkolwiek agresji militarnej przeciwko państwom członkowskim Unii Europejskiej, NATO ma możliwość, by jej bardzo boleśnie odpowiedzieć. Artykuł 5., jeśli Rosja uderzy w nasze fabryki – powiedział Kubilius.
Jak opisuje Politico, wypowiedź Kubiliusa może jednak wzbudzić zastrzeżenia wewnątrz Sojuszu, gdzie kwestia okoliczności uruchomienia Artykułu 5. pozostaje szczególnie wrażliwa.
– Kiedy Kubilius zostanie sekretarzem generalnym NATO, być może będzie mógł stwierdzać, co uruchamia, a co nie uruchamia Artykułu 5. – powiedział Politico jeden z dyplomatów NATO.
Przedstawiciel Sojuszu w rozmowie z portalem odwołał się natomiast do wcześniejszych słów Marka Ruttego, który określał Artykuł 5. jako „celowo niejednoznaczny”, ponieważ NATO nie chce zdradzać potencjalnym przeciwnikom, w jakich dokładnie okolicznościach zostanie uruchomiony.
Źródła: Reuters, Politico
-
Amerykańscy marines ruszają nad Bałtyk. Wesprą operację NATO
-
„The Spectator”: Polska wyrasta na europejską potęgę. My, Brytyjczycy, potrzebujemy jej













