W skrócie
-
W rosyjskim Permie doszło do pożaru przepompowni ropy, obejmującym co najmniej dwa zbiorniki paliwa, co potwierdzają zdjęcia satelitarne.
-
Według lokalnych mediów po ataku nad miastem pojawił się 'czarny deszcz’, a władze potwierdziły pożar i ewakuację pracowników.
-
W środę drony zaatakowały także rafinerię w Orsku, jednak rosyjskie władze twierdzą, że nie doszło do żadnych zniszczeń.
Do ataku na Perm znajdujący się ok. 1500 kilometrów od granicy z Ukrainą doszło w środę. Jak informowaliśmy, celem ukraińskich służb była stacja pompująca ropę, należąca do Transnieftu.
Dokładne skutki ataku widać na zdjęciach satelitarnych Planet Labs, które opublikowało Radio Wolna Europa. Widać na nich ogień, który opanował zbiorniki z paliwem.
Stacja w Permie w ogniu. „Niebo pokryło się dymem”
„W całym mieście zawyły syreny, niebo pokryło się dymem, a mieszkańcy zgłaszali 'czarny deszcz’ (opad toksycznych substancji w wyniku eksplozji – red.). Władze potwierdziły pożar w jednym z obiektów i ewakuację pracowników” – przekazało Radio Wolna Europa. Według rosyjskich urzędników nikt nie został ranny.
Zdjęcia dokumentujące atak pojawiły się również na kanale społecznościowym Exilenova+, na który powołuje się ukraińska agencja Unian. Według informatorów ogień mógł objąć jeszcze jeden, dodatkowy zbiornik z paliwem.
Unian dodaje, że cel ukraińskich służb nie był przypadkowy. „Uszkodzona stacja jest ważnym węzłem głównego systemu transportu ropy naftowej kraju agresora” – przekazano.
Rosja atakowana przez drony. Są opady „czarnego deszczu”
Atak w Permie nie był jedyną akcją ukraińskich służb w środę. Drony wzięły na cel również zakład „Orsknieftieorgsintez” w Orsku, uważany za jedną z największych rafinerii w kraju.
Przerabia około sześć milionów ton ropy rocznie i produkuje m.in. benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze oraz bitum. Obiekt był już atakowany jesienią 2025 roku. Rosyjskie władze twierdzą, że tym razem nie doszło do żadnych zniszczeń.
W zeszłym tygodniu na „opady” czarnego deszczu skarżyli się mieszkańcy rosyjskiego Tupase. Spadający popiół i plamy ropy osiadające na autach oraz drogach były prawdopodobnie spowodowane eksplozjami w czarnomorskim porcie.
Mimo skarg mieszkańców władze rosyjskiego miasta wydały jeden lakoniczny komunikat. Stwierdzono w nim, że „stężenie szkodliwych substancji w atmosferze nie przekracza norm”.
Źródło: Unian, Radio Wolna Europa













