Sebastian M. od lutego ze względów bezpieczeństwa przebywa w izolatce w areszcie w Piotrkowie Trybunalskim. Jak podaje „Fakt”, pod koniec kwietnia mężczyzna wysłał do sądu notatkę, w której skarżył się na panujące tam warunki.

„Sebastian M. zwracał uwagę m.in. na kiepskie wyżywienie, które ma się składać głównie z chleba, margaryny i herbaty. Osadzony podnosił też, że nie ma dostępu do książek. Narzeka na brak jakichkolwiek zajęć rekreacyjno-sportowych, kulturalno-oświatowych czy wychowania fizycznego. Prysznic, jak wspomina, jest kilkuminutowy i tylko dwa razy w tygodniu, a w dodatku ma nie być ciepłej wody. Lampy jarzeniowe w celach są o niebieskiej barwie, przez co, jego zdaniem, powodują ból oczu i głowy” – czytamy na Fakt.pl. Mężczyzna twierdził też m.in., że zimą ogrzewanie jest wyłączane na noc. 


Zobacz wideo

Proces Sebastiana M. przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim (maj 2026 r.)

Wypadek na A1.  Sebastian M. oskarżony

Wiadomo, że w sprawie interweniowało biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, nie jest jasne jednak, czym ta interwencja skutkowała. Rzeczniczka Służby Więziennej ppłk Arleta Pęconek przekazała „Faktowi”, że warunki, w których przebywa Sebastian M., „są zgodne z normami regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonania tymczasowego aresztowania oraz porządku wewnętrznego jednostki”. 

Do tragedii doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław, na jezdni w kierunku Katowic, kierowca BMW zderzył się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina, małżeństwo i ich pięcioletni syn, zginęła na miejscu.

Oskarżony 35-letni Sebastian M. w maju ub.r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od tego czasu przebywa w areszcie. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia. W maju sąd odroczył rozprawę do 28 lipca. 

„To był mój rekord prędkości”

Podczas ostatniej rozprawy przed piotrkowskim sądem rejonowym zeznawał świadek, zgłoszony przez prokuraturę. Były pracownik Sebastiana M. opisywał sposób jazdy oskarżonego.

– Jeździłem w delegacje z szefem i jeździł on szybko; szybciej ode mnie. Kiedy jeździliśmy w delegacje, jeśli się dało jeździliśmy ok. 200 km/h – powiedział świadek, odpowiadając na pytanie prokuratora. Na pytanie sędziego, o ile szybciej, świadek odpowiedział: „dużo szybciej”. Przyznał, że zdarzyło mu się, że jechał BMW Sebastiana M. z prędkością ponad 300 km/h na trasie między Warszawa i Białymstokiem.

– Nigdy wcześniej ani później niczego podobnego nie przeżyłem. To był mój rekord prędkości, dlatego zapytałem szefa, z jaką prędkością jedziemy. Sebastian odpowiedział, że to było 304 km/h – powiedział świadek. Dodał, że ufał Sebastianowi M.i uważał go za dobrego kierowcę.

Share.
Exit mobile version