Do tragicznego wypadku doszło w rejonie Hali Gąsienicowej. Najprawdopodobniej turysta szedł granią między Zawratową Turnią a Mylną Przełęczą. Nie prowadzi tamtędy żaden szlak turystyczny. 

– Świadkami upadku z dużej wysokości byli turyści, którzy byli nad Zmarzłym Stawem Gąsienicowym – informuje dyżurny ratownik TOPR Rafał Mikler. Turysta spadł na stronę wschodnią grani, która jest widoczna m.in. z popularnego szlaku na Zawrat.


Zobacz wideo

Bożek: Sam widziałem jak ludzie w Tatrzańskim Parku Narodowym dokarmiali zwierzęta. Coś nieprawdopodobnego

Warunki w wyższych partiach Tatr są zmienne. Nastąpiła poprawa pogody, ale po wcześniejszych opadach szlaki miejscami są mokre, śliskie i błotniste, a w partiach szczytowych występuje niski pułap chmur ograniczający widoczność.

„Szlaki w zacienionych miejscach są mokre, śliskie i błotniste, a rano na północnych zboczach może pojawić się przymrozek. Należy zachować ostrożność podczas wędrówki, ponieważ grozi to niebezpiecznym w skutkach poślizgnięciem. W ciągu dnia warunki dobre, spodziewane słońce, ruch turystyczny umiarkowany” – czytamy w komunikacie turystycznym Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tatry. Rekordowe lato, zginęło siedem osób

TOPR podsumował działania ratownicze od 27 czerwca do 31 sierpnia tego roku. Ratownicy piszą o „rekordowym lecie” i przytaczają liczby:  

Ratowano 541 osób, o 130 więcej niż latem 2025 roku. Większość to uczestnicy wypadków turystycznych – 523 osoby, o 120 więcej. 

Bardzo wyraźny jest wzrost liczby zachorowań na szlakach – to przypadki nagłego pogorszenia zdrowia (nie na skutek np. upadku). W 2026 roku odnotowano ich 171, wobec 112 rok wcześniej.

Znacząco wzrosła liczba osób ratowanych z użyciem śmigłowca: w sezonie letnim 2026 ratowano 156 osób, podczas gdy rok wcześniej było ich 87. 

Latem 2026 roku w Tatrach straciło życie siedem osób. W 2025 roku – jedna. 

– Dane za cały rok mogą być podobne do ubiegłorocznych. Liczba osób, które tracą życie w Tatrach Polskich, w ciągu roku od wielu lat kształtuje się w przedziale 15-20 osób – podkreślił w rozmowie z „Wyborczą” naczelnik TOPR-u Jan Krzysztof.

Zwrócił też uwagę na inne dane: 

– Ostatnio opublikowano statystyki utonięć: 90 procent to mężczyźni. W górach mamy to samo: 9 na 10 ofiar śmiertelnych to mężczyźni.

– Jest to problem natury społeczno-psychologicznej, być może przymusu realizowania zbyt ryzykownych zachowań – zauważa. 

Share.
Exit mobile version