W listopadowych wyborach w Stanach Zjednoczonych zostanie wybranych wszystkich 435 przedstawicieli w Izbie Reprezentantów oraz 35 ze 100 parlamentarzystów w Senacie. Obecnie w Izbie Reprezentantów, czyli izbie niższej amerykańskiego Kongresu, zasiada 218 przedstawicieli Partii Republikańskiej i 214 przedstawicieli Partii Demokratycznej. Republikanie (ang. GOP, potocznie Grand Old Party – red.) mają większość także w Senacie (53 ze 100 mandatów).
Z dużym prawdopodobieństwem demokraci uzyskają większość w Izbie Reprezentantów. W ostatnich tygodniach kolejne sondaże wskazują na możliwość zdobycia także Senatu. Będzie to dość trudne zadanie z uwagi na to, że wybory do izby wyższej odbywają się w wielu stanach, które były dotychczas bastionami GOP. Dość powiedzieć, że w Kansas ostatni senator z Partii Demokratycznej został wybrany w 1932 roku.
Jak wynika z badania „The New York Times”/Siena, chęć oddania głosu na kandydata Partii Demokratycznej w wyborach do Senatu deklaruje w stanie Teksas 51 proc. badanych, a na Alasce – 50 proc. „NYT” zauważa, że to dwa stany, które do tej pory konsekwentnie popierały polityków Partii Republikańskiej. Kandydat Demokratów prowadzi również obecnie w Ohio (49 proc.). Z kolei w Iowa i Kansas jest blisko remisu. W obu stanach, w których w 2024 roku zdecydowanie wygrał Trump, odczuwalne są skutki polityki gospodarczej obecnego prezydenta.
„NYT”: Narasta frustracja wśród wyborców
„Sondaże pokazują, że krajobraz wyborczy zmienia się pod wpływem głębokiej niechęci do prezydenta Trumpa, sprzeciwu wobec wojny z Iranem oraz frustracji związanej z wysokimi cenami paliwa i kosztami życia” – czytamy na NYT.com.
„Jednym z najsilniejszych atutów demokratów jest to, że wyborcy częściej ufają im w kwestii podejmowania działań korzystnych dla przeciętnego obywatela” – zaznacza dziennik.
We wrześniowym ogólnokrajowym badaniu The Economist/YouGov 53 proc. badanych zadeklarowało, że w wyborach poprze kandydata demokratów, podczas gdy 38 proc. opowiedziało się za republikanami. 3 proc. wskazałoby kogoś innego, a 6 proc. stanowią wyborcy niezdecydowani.
Dziennikarze „NYT” zwracają uwagę, że demokraci zyskują większe poparcie wśród niezależnych wyborców, którzy często decydują o wygranej.
Donald Trump obiecuje „dywidendę” w wysokości 5 tys. dolarów
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział we wrześniu, że każdy dorosły Amerykanin otrzyma po 5 tys. dolarów, jeśli republikanie po wyborach zachowają kontrolę nad Kongresem. Wypłacenie Amerykanom obiecanych sum kosztowałoby budżet ponad 1 bilion dolarów.
Trump nie wyjaśnił, jak rząd sfinansowałby taką „dywidendę” i zastrzegł jedynie, że pieniądze te wyborcy musieliby wydać w USA. Nie wiadomo też, jak monitorowano by to, czy aby Amerykanie nie wydają ich za granicą.
Polityk powtórzył obietnicę na początku października we wpisie na portalu Truth Social. „Jeśli republikanie zdobędą większość w Izbie Reprezentantów i Senacie w wyborach środka kadencji w 2026 roku, przekażę każdemu dorosłemu obywatelowi Stanów Zjednoczonych Ameryki 5000 dolarów. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie i z niecierpliwością czekam na moment podpisania tych czeków!” – zapewnił Trump.
Według BBC oferta wypłacenia Amerykanom pieniędzy, jeśli republikanie zachowają kontrolę nad obiema izbami Kongresu, byłaby legalna, jeśli Trump przeprowadziłby to w formie ulg podatkowych. Z drugiej strony, w amerykańskim prawie płacenie za głosowanie na wskazanego kandydata lub powstrzymanie się od głosowania jest przestępstwem karanym grzywną, rocznym więzieniem, lub jednym i drugim.
Stacja CNBC zwróciła tymczasem uwagę, że już teraz deficyt budżetowy USA za rok 2026 jest bliski 1,8 bln dolarów i powiększenie go o ponad 1 bln byłoby źródłem sporej „presji fiskalnej”.
Źródło: PAP


