Przypomnijmy, że kilka dni temu Sorana Cirstea zadziwia świat, wrzucając z turniejowej drabinki Arynę Sabalenkę. Pochodząca z Mińska tenisistka, liderka światowych list, z pewnością nie tak wyobrażała sobie występ w Rzymie. Na ostatniej prostej przed drugim turniejem wielkoszlemowym w sezonie, tj. imprezie na kortach im. Rolanda Garrosa, faworytka uległa doświadczonej przeciwniczce w trzech setach 6:2, 3:6, 5:7.
WTA 1000 Rzym: Sorana Cirstea zadziwia! Tenisistka chciała skończyć karierę
Mająca 36 lat Rumunka postanowiła pójść za ciosem. Skoro w Rzymie potrafiła ograć numer 1 rankingu WTA, w kolejnych dwóch meczach zwyciężyła z przeciwniczkami już… bez straty choćby seta! Czeszka Linda Noskova przegrała 2:6, 4:6 – a we wtorek (tj. 12 maja) w starciu o półfinał imprezy – Cirstea rozprawiła się z Jeleną Ostapenko.
Łotyszka to koszmar Igi Świątek. Ostapenko wygrała wszystkie dotychczasowe batalie z Polką. W Rzymie obie panie się jednak nie spotkają, bo Cirstea odprawiła Łotyszkę 6:1, 7:6. Warto dodać, że w tie-breaku drugiego seta Rumunka wygrała 7:0, co na poziomie turniejów rangi WTA 1000 zdarza się rzadko. To był jednak pokaz siły ze strony coraz bardziej nakręconej na sukces zawodniczki. Co ciekawe, Cirstea po pokonaniu Sabalenki przyznała, że myślała o zakończeniu kariery po sezonie 2026.
Zwycięstwo nad liderką rankingu WTA wprowadziło jednak trochę wątpliwości co do ostatecznych decyzji ze strony Rumunki. Jak przyznała, jeśli wygra zmagania w Rzymie, to jeszcze zastanowi się nad faktycznym końcem z zawodowym tenisem.
Cirstea jest już w półfinale, a o najlepszą czwórkę zmagań w stolicy Italii w środę (tj. 13 maja) grać będzie wspomniana wcześniej Iga Świątek. Najlepsza polska tenisistka zagra z Amerykanką Jessicą Pegulą.
Polka wygrywała turniej w Rzymie trzy razy w karierze – w 2021, 2022 i 2024 roku. W obecnym sezonie Świątek nie dotarła do półfinału żadnej z imprez, w których wzięła udział. Mecz z Pegulą może być zatem istotnym przełamaniem przed RG 2026.


