Szef CIA John Ratcliffe przyleciał we wtorek do Rosji na pokładzie samolotu C-17 Globemaster. Ani Waszyngton, ani Moskwa nie ujawniły szczegółów i celu tej wizyty. Hamish de Bretton-Gordon podkreślił, że od jakiegoś czasu pojawiają się nieoficjalne doniesienia, że Stany Zjednoczone posiadają „istotne informacje wywiadowcze dotyczące czegoś, co Rosja może planować wobec Europy czy, szerzej, Zachodu”. – To musiało być coś naprawdę poważnego, skoro sam szef CIA uznał za konieczne polecieć tam i z nimi rozmawiać – zauważył ekspert.
Cel wizyty szefa CIA w Moskwie
Analityk przypomniał lipcowy artykuł „Daily Telegraph”, opierający się też na informacjach Onetu i podkreślił, że realne są wrogie działania Moskwy wobec krajów wschodniej flanki NATO: Polski lub państw bałtyckich. – Dlatego pojawia się dużo spekulacji, że szef CIA mógł pojechać tam po to, żeby powiedzieć: „Wiemy dokładnie, co robicie. Przestańcie” – podkreślił.
De Bretton-Gordon zaznaczył, że nietypowy charakter wizyty podkreśla fakt, że szef Centralnej Agencji Wywiadowczej USA pojechał po raz ostatni do Moskwy w 2021 r., by zapobiec pełnoskalowej agresji Moskwy na Ukrainę. – Nie skończyło się to najlepiej – przypomniał.
Kreml zabrał się za odstrzeliwanie co popularniejszych kandydatów na deputowanych do Dumy, już nie tych z opozycji szczerej, lecz „systemowej”, którą sam karmi z ręki i trzyma na krótkiej smyczy – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.
Putin żywi „patologiczną niechęć do Zjednoczonego Królestwa”
– W ostatnim czasie byliśmy świadkami wielu gróźb pod adresem Zjednoczonego Królestwa, szczególnie po wizycie premiera Burnhama w Kijowie w tym tygodniu – podkreślił analityk. Zdaniem rozmówcy PAP przyczyny takiej sytuacji mają dwa źródła.
Po pierwsze, to realne gesty nowego brytyjskiego rządu. – Jak sądzę, znaczenie mają doniesienia, że brytyjskie drony zostały użyte do ataków głęboko na terytorium Rosji. Poza tym, oczywiście, nowy brytyjski premier był w tym tygodniu w Kijowie i ponownie zadeklarował dalsze wsparcie (Ukrainy) – podkreślił de Bretton-Gordon
Po drugie jednak – zdaniem eksperta – nie do przecenienia są też czynniki psychologiczne. – Z jakiegoś powodu Putin wydaje się żywić wręcz patologiczną niechęć do Zjednoczonego Królestwa i najwyraźniej uważa, że nasze znaczenie jest większe niż w rzeczywistości. Jeśli to wszystko połączyć, to wydaje mi się również, że Rosjanie mogą uważać, iż jeżeli zdołają przekonać Wielką Brytanię do zaprzestania wspierania Ukrainy, inni mogą pójść jej śladem. Wygląda to więc trochę irracjonalnie – ocenił.
Z tego, co nam mówią oficjalne źródła informacji (a im w tym przypadku można wierzyć), nastroje Rosjan są dziś mroczne i dalekie od tego, co chciałby Putin – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.
„Moskwa jest w defensywie”
Według eksperta prawdopodobieństwo, że Moskwa zdecyduje się na eskalację konfliktu z Zachodem, jest tym większe, ponieważ przywódca Rosji zdaje sobie sprawę z faktu, że „Moskwa jest w defensywie” i szuka nowych rozwiązań.
W ocenie rozmówcy PAP dowodem tej słabości są doniesienia o planach poszerzenia skali mobilizacji przez Kreml. – Myślę, że sytuacja może naprawdę zacząć wymykać się spod kontroli, ponieważ nie sądzę, żeby elity i klasa średnia w Moskwie i Petersburgu spokojnie przyjęły śmierć swoich synów w Donbasie – przyznał de Bretton-Gordon.
Hamish de Bretton-Gordon to były oficer armii brytyjskiej i dowódca Pierwszego Królewskiego Pułku Czogłowego, analityk wojskowy i autor, specjalista ds. broni chemicznej. Pisze m.in. dla dziennika „Daily Telegraph”.
Źródło: PAP


