Między 18 a 20 września w Rosji odbywały się wybory do Dumy Państwowej, czyli niższej izby tamtejszego parlamentu. Zgodnie z oczekiwaniami wygrała partia władzy, Jedna Rosja, która zdobyła 57,54 proc. głosów według Centralnej Komisji Wyborczej. Warto jednak zaznaczyć, że rosyjskie wybory od dawna są uznawane – m.in. przez opozycję i państwa zachodnie – za niedemokratyczne. Komisja Europejska nazwała sposób przeprowadzenia głosowania „erozją demokracji”. Stwierdziła również, że Kreml „pozbawił wyborców możliwości prawdziwego wyboru”. Jak bowiem wskazują m.in. niezależne media, wynik przedstawiony przez Centralną Komisję Wyborczą prawdopodobnie nie odzwierciedla rzeczywistości (czytaj także: „Wyniki wyborów w Rosji. Dziennikarze policzyli, ile naprawdę zdobyła Jedna Rosja”).
Rosja jest także krytykowana za przeprowadzenie głosowania na okupowanych przez siebie terytoriach Ukrainy oraz w Naddniestrzu, Osetii Południowej i Abchazji. Te działania potępiło polskie MSZ, które stwierdziło, że pseudowybory organizowane przez rosyjskiego okupanta nie wywołują skutków prawnych. Natomiast ukraiński resort dyplomacji podkreślił w swoim oświadczeniu, że „żadne 'głosowanie’ organizowane przez Rosję pod lufami karabinów nie zmienia uznanego międzynarodowo statusu tych terytoriów”.
Wybory w Rosji. Kallas zapowiada sankcje
We wtorek (6 października) szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas wystąpiła w Parlamencie Europejskim i zabrała głos na temat wyborów w Rosji. – Zaledwie ponad dwa tygodnie temu Rosja zorganizowała sfingowane wybory. Jedyna antywojenna partia została odsunięta od udziału, a Władimir Putin nie zezwolił obserwatorom OBWE na monitorowanie przebiegu głosowania – powiedziała podczas debaty w Strasburgu.
Podkreśliła, że ugrupowanie Jedna Rosja dopuściło się masowych fałszerstw, dopisując sobie według szacunków od 14 do 20 milionów głosów. – Jedna Rosja przyniosła Rosjanom wyższe ceny żywności, awarie internetu, braki paliwa oraz 40 tysięcy poległych żołnierzy miesięcznie. Jedynym sposobem, by taka partia zdobyła wystarczającą liczbę głosów, było sfałszowanie wyniku – wskazała wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.
Szefowa unijnej dyplomacji stanowczo potępiła również organizację głosowania na terytoriach Ukrainy znajdujących się pod rosyjską okupacją. – To rażące naruszenie norm prawa międzynarodowego i próba legitymizacji kolonizacji. Krym, Donieck, Chersoń, Ługańsk i Zaporoże to część Ukrainy – zaznaczyła. Dodała, że mieszkańcy tych terenów byli zmuszani do udziału w wyborach pod bronią.
Kallas zapowiedziała, że UE pracuje nad sankcjami wobec organizatorów nielegalnych wyborów na terytoriach okupowanych oraz osób startujących w nich z list rosyjskich ugrupowań. Odnosząc się do perspektyw zakończenia konfliktu w Ukrainie, oceniła, że odpowiedź Putina na wszelkie propozycje negocjacji sprowadza się do wzmożonych ataków na cywilów. – Jedynym sposobem na powstrzymanie zabijania na Ukrainie jest wywarcie maksymalnej presji na Rosję – podkreśliła szefowa unijnej dyplomacji.
Ze Strasburga Łukasz Osiński (PAP)


