Armenia była w poniedziałek gospodarzem ósmego szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EWP) – formatu gromadzącego przywódców państw europejskich. Jednocześnie w poniedziałek i wtorek w Erywaniu odbył się pierwszy szczyt UE-Armenia.

W UE rosną obawy o rosyjską ingerencję w Armenii w związku z wyborami parlamentarnymi 7 czerwca. W sondażach prowadzi prozachodnia partia premiera Nikola Paszyniana (Umowa Społeczna). Według analityków możliwy jest jednak scenariusz, w którym ugrupowanie Paszyniana pomimo zwycięstwa w wyborach nie będzie w stanie zbudować większości, a władzę przejmą partie opozycyjne, w tym Silna Armenia ormiańsko-rosyjskiego oligarchy Samwela Karapetiana. Oznaczałoby to ponowny zwrot Armenii w kierunku Rosji.

Zobacz wideo Nawrocki chce referendum. Przedstawił pytanie

Zacharowa o Armenii. „Antyrosyjska linia Brukseli”

– Urzędnicy UE po raz kolejny stwierdzili, że Erywań „może na nich polegać” w kwestii nadchodzącej kampanii wyborczej. Jeśli to nie jest kolejny przykład bezpośredniej ingerencji w sprawy wewnętrzne, to co nim jest? Wyciągnijcie własne wnioski – mówiła w czwartek na konferencji prasowej rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. 

Dodała, że „staje się jasne, że Republika [Armenii] – za zgodą swoich przywódców – coraz bardziej skłania się ku agresywnym standardom i mechanizmom euroatlantyckim, które są jej obce”. – Takie działania władz Armenii prędzej czy później doprowadzą do nieodwracalnego zaangażowania się Erywania w antyrosyjską linię Brukseli, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami politycznymi i gospodarczymi dla samego kraju – stwierdziła Zacharowa. 

– Jeśli uważniej wsłuchać się w wypowiedzi niektórych przywódców i urzędników z Brukseli, staje się jasne, że ich głównym celem jest ograniczenie współpracy między naszymi krajami. Prezydent Francji Emmanuel Macron rozważał możliwość wyeliminowania rosyjskiej obecności wojskowej. Podkreślam, że kwestie związane ze współpracą rosyjsko-armeńską w zakresie bezpieczeństwa, ochrony granic, gospodarki i kultury leżą wyłącznie w gestii Moskwy i Erywania. Co Macron ma z tym wspólnego? Nikt nie zwrócił się do Paryża o opinię i nie zamierza tego robić – dodała rzeczniczka resortu.

Ekspert o „ograniczeniu rosyjskich wpływów”

Szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu był dla Armenii historycznym wydarzeniem – ocenił w tym tygodniu w Studiu PAP analityk ds. Kaukazu Południowego Wojciech Wojtasiewicz. Ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreślił, że udział wielu zagranicznych przywódców był sygnałem wsparcia dla armeńskich władz przed wyborami.

Dodał, że była to „próba pokazania armeńskiemu społeczeństwu, że Armenia ma nowych sojuszników, przyjaciół w Europie, na szeroko pojętym Zachodzie i dłużej nie będzie już zależna, tak jak to było przez trzy dekady, od Federacji Rosyjskiej”. 

Od początku XVIII w. tereny Południowego Kaukazu znajdowały się pod panowaniem rosyjskim, które z przerwami utrzymywało się aż do upadku ZSRS. Rosja angażowała się później w regionalne konflikty – grała rolę rozjemcy w sprawie Górskiego Karabachu, wspierała separatyzmy w gruzińskiej Abchazji i Osetii Południowej. Ekspert PISM powiedział, że „w ostatnich latach mamy do czynienia z ograniczeniem rosyjskich wpływów w Kaukazie Południowym”.

 – Jest szereg przyczyn, dlaczego tak się stało, wymienię tylko najistotniejsze: to jest oczywiście przede wszystkim zaangażowanie Federacji Rosyjskiej w pełnoskalową agresję na Ukrainie. Ale także rząd Nikola Paszyniana, który po przegranym Górskim Karabachu postawił na nową politykę zagraniczną, tak zwaną wielowektorową: wzmacnianie stosunków z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi, także z innymi także aktorami stosunków międzynarodowych i ograniczenie uzależnienia od Federacji Rosyjskiej, co się w pewien sposób udaje – powiedział Wojtasiewicz. – W dalszym ciągu Rosja, rosyjskie podmioty, firmy kontrolują kluczowe sektory armeńskiej gospodarki – dodał.

Share.
Exit mobile version