W piątek 15 maja dowódca sił lądowych USA gen. Christopher LaNeve uczestniczył w wysłuchaniu w Izbie Reprezentantów ws. budżetu amerykańskiej armii. Podczas przesłuchania poruszono kwestię Drugiej Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej do Europy Wschodniej. 1 maja cztery tysiące amerykańskich żołnierzy uczestniczyło w ceremonii pożegnania. Kilka dni temu administracja odwołała wysłanie wojska, które miało trafić m.in. do Polski.
– My, szef dowództwa bojowego generał Grynkewich, otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. Współpracowałem z nim, ściśle konsultując się w sprawie tego, jaka to będzie jednostka. I najbardziej sensowne było, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań. Nadal ściśle współpracujemy z generałem Grynkewichem i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły z naszej strony – mówił LaNeve.
Do sprawy odniósł się kongresmen Partii Demokratycznej Joe Courtney. – Nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę i doceniam tę odpowiedź, ale szczerze mówiąc, nie sądzę, aby to odpowiadało obecnej sytuacji panującej w Europie. I szczerze mówiąc, nie tylko nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę, ale także nasi sojusznicy. Polska, gdzie najwyraźniej miały się rozmieścić siły, jest sojusznikiem, który przeznacza 4,8 proc. PKB na budżet obronny – mówił polityk.
Dowódca sił lądowych USA tłumaczył się z decyzji ws. Polski. „Przepraszam, ale to fatalny sygnał”
– Wszystkie inne kraje bałtyckie również mieszczą się w tym przedziale. Biorąc pod uwagę fakt, że administracja anulowała lub wycofuje pięć tysięcy żołnierzy z Niemiec, przepraszam, ale uważam, że jest to fatalny sygnał, bo nasi przeciwnicy i sojusznicy zwracają na to uwagę – kontynuował Courtney. Dowódca sił lądowych USA powiedział, że niektóre elementy jednostki zostały już wysłane za granicę, a jej sprzęt był w trakcie transportu.
Republikanin Don Bacon zapytał LaNeve’a i występującego obok niego sekretarza do spraw sił lądowych Dana Driscolla, czy Polska została powiadomiona przez biuro ministra wojny. Obaj odpowiedzieli, że „nie wiedzą”. – Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Zostali zaskoczeni – powiedział Bacon. LaNeve i Driscoll nie byli także pewni, kiedy zapadła decyzja. Raz mówili, że w ciągu „kilku ostatnich dni”, a innym razem, że „dwóch tygodni”.
Wcześniej temat poruszył Donald Tusk na konferencji po odprawie ze Strażą Graniczną. – W związku z sygnałami o ewentualnych redukcjach ze strony naszego amerykańskiego sojusznika, jesteśmy w stałym kontakcie, ja osobiście, premier Kosiniak-Kamysz z dowódcą amerykańskim wojsk NATO-owskich, wojsk amerykańskich, z sekretarzem generalnym NATO i chcę wszystkich uspokoić – spodziewaliśmy się od wielu miesięcy pewnych decyzji dotyczących Europy – zaczął premier.
USA anulowały wysłanie żołnierzy do Polski. Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz komentują
– Nasz sojusznik najważniejszy, najbliższy, USA właściwie od lat zapowiadał pewną korektę w ich polityce, większe zainteresowanie innymi teatrami i tymi apelami, na które Polska odpowiedziała natychmiast, odpowiada skutecznie także dziś, o to, aby Europa brała na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i Polska jest tutaj absolutnie wiodącym krajem, nic się tu nie zmieni – kontynuował Tusk.
– Otrzymałem zapewnienie i to też dla mnie ważne, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpływają bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o współpracę polsko-amerykańską. Polska jest i będzie najbardziej stabilnym, najbardziej lokalnym i skutecznym sojusznikiem zarówno USA, jak i innych państw NATO-owskich i jestem przekonany, że będziemy mogli liczyć dziś i w przyszłości także w tej sprawie na wzajemność – podsumował szef rządu.
Głos w sprawie zabrał również minister obrony narodowej na konferencji poświęconej finansowaniu Straży Granicznej, Policji i mobilności militarnej. Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że „Polska na pewno nie straci amerykańskich żołnierzy”. – Myślę, że może zyskać, nie rotacyjną, a trwałą obecność. Mamy najsilniejszą możliwą deklarację, daną przez prezydenta USA wobec prezydenta RP – podsumował szef MON.












