Wcześniejszych wyborów w Serbii domagał się studencki ruch protestu, który zawiązał się po katastrofie budowlanej na dworcu w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 roku. Zginęło wówczas 16 osób. Od tego czasu w całym kraju trwają masowe protesty, które przeistoczyły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec korupcji i długoletnich rządów Vucića. Wielu obywateli uważa, że tragedia była wynikiem zaniedbań i korupcji władz, które nie zadbały o bezpieczeństwo.
Demonstranci najpierw domagali się sprawiedliwości dla winnych katastrofy, ale od pewnego czasu chcieli przyspieszonych wyborów parlamentarnych i odsunięcia od władzy skompromitowanej Serbskiej Partii Postępowej prezydenta Aleksandara Vucića.
„Najbardziej wyrównane wybory” w Serbii od ponad dekady
Vucić powiedział w wywiadzie dla publicznej telewizji RTS, że w środę podpisze dekret o rozwiązaniu obecnego parlamentu i zarządzi wybory. W poniedziałek premier Djuto Macut formalnie wystąpił o taką decyzję. – Wierzę, że po wyborach uda nam się wyjść z tego kryzysu – zadeklarował prezydent Serbii.
Głównym konkurentem obozu Vucicia jest studencki ruch protestu. Ruch ten zapowiedział, że wystawi własną listę, która – według sondaży – będzie najpoważniejszym konkurentem związanej z prezydentem Serbskiej Partii Postępowej (SNS). „To będą najbardziej wyrównane wybory od 2012 roku” – ocenił portal Euractiv. Vucić wyznaczył termin przedterminowych wyborów na 25 października.
Druga kadencja Vucića
Aleksandar Vucić sprawuje tę funkcję drugą kadencję, która mija w 2027 roku. Serbska konstytucja zabrania wyboru na urząd prezydenta więcej niż dwukrotnie. Vucić kierował już serbskim rządem w latach 2014-2017, zanim został głową państwa. W sobotę 5 września założona przez niego SNS potwierdziła, że Vucić jest kandydatem ugrupowania na premiera. SNS rządzi Serbią, samodzielnie lub w koalicji, nieprzerwanie od 2012 roku.
Opozycja i protestujący od blisko dwóch lat studenci zarzucają serbskiemu prezydentowi i jego obozowi ograniczenie wolności mediów, tolerowanie przemocy politycznej, korupcję na dużą skalę oraz powiązania części przedstawicieli władzy ze zorganizowaną przestępczością. Prezydent zaprzecza tym oskarżeniom.
Źródło: PAP
Redagował Jan Latała


