Mieszkańcy woj. lubelskiego usłyszeli w poniedziałek (28 września) po południu syreny alarmowe i otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o zagrożeniu atakiem z powietrza w związku z rosyjskim atakiem na terytorium Ukrainy. Alert został odwołany po kilkunastu minutach. W poniedziałek do godz. 21 ogłoszono trzy alerty RCB.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował na platformie X, że dron odrzutowy uderzył po stronie ukraińskiej ok. 2 km od przejścia granicznego z Polską w Dorohusku. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Sztab kryzysowy na Lubelszczyźnie
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zwołał w poniedziałek (28 września) wieczorem sztab kryzysowy, aby ze służbami podsumować działania. Na konferencji prasowej potwierdził, że syreny uruchomiono około godz. 17 w całym regionie, a po kilkunastu minutach można było usłyszeć już alarm odwołujący zagrożenie. – Nie było powiatu, na którego terenie syreny nie zostałyby uruchomione – sprecyzował wojewoda.
Zdaniem Komorskiego wszystkie procedury zadziałały zgodnie z planem. Przypomniał, że 17 września, gdy stwierdzono podobne zagrożenie w regionie, uruchomiono ok. 630 syren, z czego ponad 355 zdalnie. Teraz – jak wyjaśnił – była to większa liczba ze względu na montaż kolejnych cyfrowych syren. Do końca roku w woj. lubelskim ma być tysiąc syren z możliwością zdalnego uruchamiania.
„Podwoiliśmy obsadę w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego”
– Wszyscy tej nocy będziemy w stanie podwyższonej gotowości. Nasze służby będą bacznie obserwować to, co się dzieje. Śledzimy komunikaty również z terenu Ukrainy. Podwoiliśmy również obsadę w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego, gdzie jest już dwóch dyżurnych, więc wszystkie ręce na pokład i będziemy na bieżąco reagować – zapowiedział wojewoda lubelski. Do podobnego uderzenia drona w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku doszło już w nocy z 12 na 13 września. Celem była m.in. stacja paliw i węzeł kolejowy w pobliżu granicy.
Źródło: PAP












