-
Felietonista The Telegraph Daniel Johnson twierdzi, że europejscy przywódcy mogliby lepiej przygotować się na działania Donalda Trumpa wobec Ukrainy, a przywódcy Zachodu są ostrożni w swoich decyzjach.
-
Donald Trump prowadzi rozmowy z Moskwą z pominięciem władz Ukrainy, a dostawy wsparcia wojskowego z Europy odbiegają od obietnic oraz realnych potrzeb armii ukraińskiej.
-
W Unii Europejskiej występują podziały w zakresie zaangażowania w konflikt w Ukrainie, przez co nie powstała spójna strategia ochrony Ukrainy i bezpieczeństwa granic UE.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zdaniem publicysty, od początku swojej drugiej kadencji Donald Trump konsekwentnie dąży do porozumienia z Moskwą, prowadząc bezpośrednie rozmowy z przedstawicielami Kremla, często z pominięciem władz w Kijowie.
Jednostronne kontakty Waszyngtonu z Rosją nie przyniosły do tej pory żadnych ustępstw ze strony Władimira Putina, podczas gdy walki i straty po stronie cywilnej oraz wojskowej na Ukrainie nieustannie rosną.
Wojna w Ukrainie. Rozbieżność między obietnicami a realną pomocą
Mimo publicznych deklaracji europejskich liderów o zwiększaniu wsparcia, realne dostawy sprzętu i środków finansowych, zdaniem Johnsona, drastycznie odbiegają od zapotrzebowania ukraińskiej armii.
Przykładem tej dysproporcji są wyliczenia dotyczące Niemiec. Władze w Berlinie deklarują przekazanie wsparcia o łącznej wartości 100 miliardów euro, jednak szczegółowe badania Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii wykazują, że do Kijowa faktycznie trafiło 41,7 miliarda euro.
Dodatkowo Johnson krytykuje kanclerza Friedricha Merza za powściągliwość i ciągłą odmowę przekazania Ukrainie niemiecko-szwedzkich manewrujących pocisków dalekiego zasięgu Taurus.
Wojna Ukraina – Rosja. Podziały w UE. „Europa pomaga w zdradzie”
Publicysta zwraca również uwagę na brak jednolitego stanowiska co do stopnia zaangażowania w konflikt krajów UE i strategii powstrzymania Rosji.Polska i państwa bałtyckie opowiadają się za maksymalnie stanowczym kursem, natychmiastową rozbudową potencjału obronnego oraz pełnym dozbrojeniem Ukrainy.
Państwa rejonu Morza Śródziemnego wykazują znacznie mniejszą determinację do aktywnego i kosztownego angażowania się w konflikt na wschodniej flance.
Brak spójnej strategii sprawia, że Unia Europejska wciąż nie stworzyła długofalowego planu ochrony Ukrainy ani zapewnienia bezpieczeństwa własnym granicom.
Daniel Johnson podsumowuje, że bierne przyglądanie się polityce Waszyngtonu obciąża europejskie rządy: „Trump może być zdrajcą zachodniej cywilizacji, ale Europa pomaga mu w tej zdradzie„.
Kim jest Daniel Johnson?
Daniel Benedict Johnson urodził się 26 sierpnia 1957 roku w Wielkiej Brytanii. Jest synem znanego brytyjskiego historyka, pisarza oraz publicysty Paula Johnsona. Wykształcenie zdobywał na elitarnych brytyjskich uczelniach, studiując w Magdalen College na Uniwersytecie Oksfordzkim oraz pełniąc funkcję badacza w Peterhouse na Uniwersytecie w Cambridge.
Swoją karierę zawodową związał z rynkiem prasowym oraz instytucjami analitycznymi. W pierwszej połowie lat 80. pełnił funkcję dyrektora ds. publikacji w Centre for Policy Studies, brytyjskim think tanku rynkowym.
W kolejnych latach podjął pracę w czołowych brytyjskich dziennikach. Był niemieckim korespondentem The Daily Telegraph, relacjonującym kluczowe wydarzenia historyczne końca lat 80., w tym upadek muru berlińskiego i zjednoczenie Niemiec. W swojej pracy prasowej pełnił również rolę redaktora działu literackiego, wiceredaktora naczelnego oraz autora artykułów wstępnych na łamach The Times.
Jako publicysta i historyk specjalizuje się w tematyce geopolitycznej, historii Europy Środkowo-Wschodniej, bezpieczeństwie międzynarodowym oraz relacjach transatlantyckich. Jest autorem publikacji książkowych, w tym wydanej w 2007 roku monografii White King and Red Queen: How the Cold War was Fought on the Chessboard, poświęconej rywalizacji politycznej i kulturowej w okresie zimnej wojny przez pryzmat szachów.












