Marta Kurzyńska, Interia: Rozmawiał pan ze Zbigniewem Ziobrą na temat jego wyjazdu do USA?
Michał Wójcik, Prawo i Sprawiedliwość: – Na ten temat nigdy nie prowadziłem żadnych rozmów. Uważam, że byłoby to nieroztropne i niepoważne. Nigdy o takie rzeczy nie pytałem i nie pytam. Nie pytam go nawet, gdzie jest w tej chwili. Nie mam takiej potrzeby, bo po co mi ta wiedza.
Ale kontakt telefoniczny macie?
– Tak, co jakiś czas mamy kontakt, oczywiście.
A kiedy pan ostatnio rozmawiał?
– To już zostawię dla siebie.
Bo boi się pan wezwania do prokuratury?
– Już mnie nie raz wzywali, więc nie mam z tym problemów. Natomiast to jest po prostu głupie. Jest to sprawa, która ma wątek czysto polityczny.
Ktoś może powiedzieć, że każdy, kto jest potencjalnie winny, mówi, że jest niewinny.
– To może zobaczyć, o czym my rozmawiamy, że pomocnictwo do legalnego poruszania się jest przestępstwem. To jest nielogiczne. Oni wiedzą, że przegrali. To jest wielka wygrana Zbigniewa Ziobro i wielka przegrana Donalda Tuska. Dlatego Tusk milczy od kilku dni na Twitterze. Wie doskonale, co oznacza to, że Zbigniew Ziobro jest w Stanach Zjednoczonych.
Jest jeszcze procedura ekstradycyjna.
– Procedura ekstradycyjna, jeżeli w ogóle wniosek zostanie złożony – w co wątpię – jest długotrwała, wieloletnia procedura, która ma charakter prawno-polityczny. Sąd rozstrzyga te kwestie, a podejrzewam, że sąd w pierwszej kolejności badałby, czy jest tu kontekst polityczny. Bo to jest sprawa polityczna a nie kryminalna. Zgodę na ekstradycję musi też wydać Departament Stanu.
– Nie mam takiej wiedzy. Było też pytanie skierowane przez dziennikarzy do Departamentu Stanu i zasłonił się tym, że takie informacje, na jakich zasadach pan minister Ziobro wjechał do Stanów Zjednoczonych, są danymi poufnymi i ja to całkowicie rozumiem. Cała ta sprawa jest tragikomiczna, dlatego że m.in. ścigany jest prezes telewizji Republika. Bo tak należy odczytywać wezwanie go do prokuratury krajowej.
Jest wezwany w charakterze świadka.
– Dziwię się temu. Jeżeli prezes innego medium byłby wzywany do prokuratury w tego rodzaju sprawie, to byłby wrzask, uzasadniony zresztą, na całą Polskę i wszystkie media podniosłyby larum.
Inne media nie dają pracy politykowi poszukiwanemu listem gończym.
– Dzisiaj władza na oślep atakuje i zaatakowała także czwartą władzę. To jest potworna porażka Donalda Tuska i nie zmieni tego fakt, że wzywają ludzi z mediów, szukają w potrzasku kto mógł pomóc Ziobrze. Warto sobie odtworzyć konferencję rzecznika prokuratury krajowej, który powiedział, że minister Ziobro może normalnie podróżować. Te ataki są po prostu niepoważne. Pokazują, że ci ludzie wzięli odpowiedzialność za zarządzanie państwem, a nie potrafią nim zarządzać. Nawet nie wiedzą, jakie dokumenty posiada Zbigniew Ziobro.
A poważne jest to, że Zbigniew Ziobro wchodzi w buty telewizyjnego komentatora, by uniknąć odpowiedzialności?
– Ja nie wiem, czy będzie komentatorem, czy nie.
– To jest zupełnie poza mną.
Czyli jednak jest pan nieco zażenowany tą sytuacją?
– Nie. Są stacje, gdzie politycy komentują różne rzeczy. Gdyby Polska była wolnym krajem, to Zbigniew Ziobro zapewne zrobiłby to, co powinien robić, czyli służyłby Polsce jako poseł.
A dlaczego Polska nie jest, pana zdaniem, wolnym krajem?
– Właśnie dlatego, że Zbigniew Ziobro nie może wrócić do Polski ze względu na fakt, że nie czeka go tu sprawiedliwy proces. Natomiast na pewno nigdzie nie uciekł. On nie jest uciekinierem. To całkowita nieprawda.
– Jest wolnym człowiekiem.
Ściganym listem gończym.
– Ma dokumenty, mógł, może i będzie pewnie mógł podróżować. Sam rzecznik prokuratury krajowej powiedział prawdę, że może się przemieszczać. List gończy obowiązuje tylko na terytorium Polski.
Prokuratura zarzuca mu 26 przestępstw. Może warto by się wytłumaczył?
– Ziobrze zarzuca się to, że jest złodziejem. To wierutne kłamstwo. On niczego nie ukradł. Nie ma zarzutu, że wziął chociażby złotówkę, kupił sobie za to limuzynę czy dom. Jako kradzież traktuje się to, że dał 14 milionów na remont prokuratury. To jest gigantyczna próba zakłamania obrazu. Zwykła manipulacja.
Zarzuca mu się, że źle gospodarował pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości.
– Wspaniale gospodarował pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości. Najlepiej widać było w czasie pożaru w Puszczy Solskiej, gdzie wykorzystano sprzęt, który trafił do Ochotniczych Straży Pożarnych dzięki jego osobistej decyzji.
I właśnie o to była polityczna awantura. Bo pieniądze z Funduszu miały pomagać ofiarom przestępstw.
– Ten sprzęt ratował dobytek ludzi, ratował zwierzęta, puszczę. Więc ja jestem dumny z tego, że podjął taką decyzję i uważam, że ściganie go jest po prostu haniebne. My mamy zarchiwizowane setki zdjęć polityków obecnej koalicji rządowej, którzy stają przed wozami strażackimi. Są także i tacy, którzy potrafią wymachiwać ulotką w wozach strażackich. Mamy te zdjęcia, one są zabezpieczone w razie, gdyby była potrzeba.
Szykujecie polityczna zemstę?
– Pokażemy to wszystko w swoim czasie. Pokazywaliśmy już zresztą w Internecie, niektóre przypadki. Co to znaczy, że w kampanii ktoś stawał przed wozem strażackim i teraz taki ktoś ma być ścigany? To jest absurd, z którego śmieją się strażacy.
– Rządzący nigdy nie ujawnili, ile przestępstw wykryto dzięki Pegasusowi. Według mojej wiedzy było ich ponad 500, ale nigdy ani pan Adam Bodnar, ani pan Waldemar Żurek nie zgodzili się tego ujawnić. A chodzi o pedofilię, morderstwa. Chcieliśmy, by ludzie zobaczyli, że dzięki temu zapobiegano przestępczości.
Zbigniew Ziobro zawsze przedstawiał się jako szeryf. Ale to co to za szeryf, który nie chce stawić czoła problemowi?
– To ma się dać zamknąć i rozumiem, że on by nigdy już nie wyszedł z więzienia. Jego stan zdrowia i nienawiść władzy do niego zapewne by nie pozwoliła, żeby wszystkie standardy zostały zachowane. Donald Tusk chciał takiego zdjęcia. Chciał zobaczyć Zbigniewa Ziobrę zakutego w kajdany. Mało tego, minister z jego rządu Andrzej Domański mówił, że dla takich chwil się żyje. Czasami zastanawiam się po prostu, czy ci ludzie się dobrze czują.
– Nie wiem, gdzie jest. Jak będzie chciał, to ujawni to sam i opinia publiczna się dowie.
Nie obawia się pan, że PiS może zapłacić za to polityczną cenę?
– Nie, w żadnym razie. Zapłacilibyśmy wielką cenę wówczas, jeżeli udałoby im się schwytać Zbigniewa Ziobrę. I dlatego z taką determinacją to robili. Dlatego dzisiejszy premier Węgier mówił, że on pozbędzie się Zbigniewa Ziobry z Węgier. Przyjeżdża z pierwszą wizytą polityczną do Donalda Tuska. I to miał być prezent. Jednak życie pisze ciekawsze scenariusze niż to, co sobie rządzący w głowach powymyślali.
To jaki będzie kolejny odcinek tego serialu?
– Zbigniew Ziobro mam nadzieję, że wróci do Polski, ale jak Polska będzie wolna. Ale wróci, bo wydaje mi się, że zrobi wszystko, żeby oczyścić się z tych haniebnych zarzutów.
Mówił panu, że wróci, jeśli wygracie wybory?
– To jest jego sprawa, w którym momencie podejmie taką decyzję. Rządzący uważają, że są równi i równiejsi. Problem polega na tym, że Zbigniew Ziobro jest traktowany jako ten gorszy. Ja w życiu nie widziałem, żeby jakiegokolwiek człowieka atakować w tak ohydny sposób. Ta władza jest po prostu głupia.
Rozmawiała Marta Kurzyńska












