Sprawa dotyczy wydarzeń ze stycznia 2024 roku. Prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości Robert Bąkiewicz namalował farbą na fasadzie siedziby Ministerstwa Klimatu i Środowiska znak Polski Walczącej. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych oskarżał jednocześnie rząd Donalda Tuska o „niszczenie wszystkiego to, co polskie i narodowe”. Twierdził też, że „prawdopodobnie pani minister Hennig-Kloska kazała zdjąć symbol Polski Walczącej w tym budynku”.

W siedzibie resortu wcześniej rzeczywiście przez cztery lata wisiały tablice upamiętniające Żołnierzy Wyklętych oraz symbol Polski Walczącej. Politycy PiS alarmowali, że zarówno znak, jak i tablice zniknęły. Przedstawiciele resortu tłumaczyli, że decyzja miała związek z prowadzonym tam remontem. 

Napis namalowany przez Bąkiewicza został usunięty miesiąc później. Wystarczyło nałożenie na elewację preparatów chemicznych i spłukanie ich gorącą wodą pod wysokim ciśnieniem. Prace trwały kilka godzin i kosztowały ok. 3,7 tys. zł. Ponad rok później, w październiku 2025 roku, Robert Bąkiewicz przelał na konto resortu całą kwotę w ramach dobrowolnego naprawienia szkody. 

Zobacz wideo Co z cenami paliw? Tusk o Nawrockim: Gdybym był wredny…

Robert Bąkiewicz przed sądem. Wyrok: Uniewinnienie

Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli wówczas stołeczny i wojewódzki konserwatorzy zabytków. Po kilku miesiącach prokuratura postawiła Bąkiewiczowi zarzut uszkodzenia zabytku. W czerwcu 2024 roku do Sądu Rejonowego m. st. Warszawy został skierowany akt oskarżenia. Bąkiewicz został oskarżony o trwałe uszkodzenie „struktury szydłowieckiego piaskowca jasnożółtego” na fasadzie budynku. 

– Nie było moim celem niszczenie żadnego mienia (…). Cel, intencja wynikała z kontekstu tego wydarzenia. W kulturze pewnych rzeczy się nie robi – przekonywał działacz przed sądem. Twierdził też, że nie miał świadomości, że budynek znajduje się w rejestrze zabytków. 

3 lipca Robert Bąkiewicz przekazał na portalu X, że został uniewinniony. „Próbowali wsadzić mnie na 8 lat za obronę Polski Walczącej, stosując metody rodem z okupacji. Ich brudna, polityczna gra i fałszywki upadły w sądzie. Z patriotami nie wygracie!” – napisał działacz.

Warto zaznaczyć, że wbrew temu, co twierdził Bąkiewicz, akt oskarżenia nie dotyczył obrony Polski Walczącej, a uszkodzenia zabytkowego budynku ministerstwa. 

Sąd: Nie doszło do uszkodzenia zabytku

Portal Gazeta.pl dotarł do uzasadnienia lipcowego wyroku. Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne. 

„W ocenie Sądu, mając na względzie wynik postępowania dowodowego, brak jest podstaw do uznania, iż oskarżony umieszczając grafikę na frontowej elewacji budynku siedziby Ministerstwa dokonał uszkodzenia zabytku” – czytamy. 

Sąd zaznaczył, że napis na elewacji został usunięty „przy zastosowaniu techniki hydrodynamicznej, która jest łagodną, nieinwazyjną metodą stosowaną przy ochronie zabytków w celu uniknięcia uszkodzenia materiału kamienia”.

„Po zastosowaniu tej metody czyszczenia na fragmencie elewacji nie stwierdzono ubytków w materiale, na którym naniesione było zanieczyszczenie. Co więcej, po zakończeniu prac (po wyschnięciu elewacji) brak było jakichkolwiek pozostałości po farbie, której użył oskarżony do namalowania grafiki” – wskazano w uzasadnieniu.

Sąd zauważył też, że „oskarżony nie miał świadomości co do unikalnego charakteru gmachu budynku”, a ponadto wpłacił ministerstwu całą kwotę, którą resort przeznaczył na usunięcie graffiti. 

Share.
Exit mobile version