Ministerstwo Zdrowia Ugandy poinformowało w środę, 27 maja, że od poniedziałku w kraju nie wykryto żadnego nowego potwierdzonego przypadku eboli. Jednocześnie resort przekazał, że wzrosła liczba osób, które miały kontakt z zakażonymi. Większość z nich stanowią pracownicy służby zdrowia. Według najnowszego bilansu odnotowano dotąd siedem przypadków zakażenia oraz jeden zgon.
Ebola zbiera żniwo
Sytuacja jest jednak trudniejsza w sąsiadującej Demokratycznej Republice Konga, gdzie lekarze zdiagnozowali łącznie 121 chorych. 17 z nich zmarło na ebolę. Lekarze podejrzewają, że zakażonych mogło zostać jeszcze 1077 osób. Spośród nich śmierć poniosło 238 pacjentów, ale nie wiadomo, czy powodem była ebola. Ogniska odnotowano głównie w prowincjach Ituri, Kiwu Północne i Kiwu Południowe.
Uganda zamyka granicę z Kongiem
Ministerstwo Zdrowia Ugandy podsumowało więc, że epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga postępuje, stwarzając ryzyko rozprzestrzeniania się na sąsiednie terytorium. W związku z tym Narodowa Grupa Zadaniowa ds. Reagowania na Ebolę – której przewodniczy wiceprezydentka Ugandy Jessica Alupo – podjęła decyzję o tymczasowym zamknięciu granicy. Zapadła ona ze skutkiem „natychmiastowym”.
Granicę będą mogły przekroczyć jedynie: upoważnione zespoły reagowania na Ebolę, operacje humanitarne, transport żywności i ładunków oraz środki bezpieczeństwa, podlegające ścisłym protokołom kontroli stanu zdrowia i monitorowania.
Osoby, które wjadą z Kongo do Ugandy, będą musiały przejść 21-dniową izolację pod nadzorem resortu oraz zespołów nadzoru epidemiologicznego. Szkoły przy granicy pozostaną otwarte, ale uczniowie i pracownicy zostaną objęci ścisłymi procedurami bezpieczeństwa. Przygotowana zostanie dla nich również specjalna placówka medyczna.
Ponadto postanowienie zobowiązało wszystkie media, aby przeznaczały co najmniej 30 minut czasu antenowego – podczas największej oglądalności – na edukację społeczną i informacje dotyczące zapobiegania, wykrywania oraz zgłaszania przypadków eboli.
WHO wskazuje ryzyko
Światowa Organizacja Zdrowia wcześniej przestrzegała – w związku z majową epidemią eboli – że „żaden kraj nie powinien zamykać swoich granic”. Zdaniem ekspertów takie środki są zazwyczaj wprowadzane ze strachu i „nie mają żadnego uzasadnienia naukowego”. Natomiast mogą one zachęcić ludność do nielegalnego przekraczania granic, co zwiększy ryzyko rozprzestrzeniania się chorób.


