Pociąg pasażerski relacji Kijów-Warszawa, w który w odległości 2 km od polskiej granicy w ukraińskim obwodzie wołyńskim uderzył dron, dojechał do stacji Warszawa Wschodnia przed godziną 16.00 – informują portal Onet i TVN24.
Jak pisze Onet, pociąg miał jechać jeszcze do Warszawy Zachodniej przez Warszawę Centralną, ale skończył kurs wcześniej. Z wagonów wysiedli na Dworcu Wschodnim wszyscy pasażerowie.
Jak powiedział reporter TVN24, Michał Gołębiowski, w relacjach pasażerów – z którymi rozmawiał na stacji – ewakuacja po ataku była dobrze zorganizowana. Podobnie było z powrotem do Polski. – Owszem, był też strach, dzieci płakały, trzeba było natychmiast wyjść bez bagaży ze składu oraz peronów i oddalić się o kilkaset metrów daleko od zabudowań. Działo się to około godz. 5, 5.30, jeszcze wszyscy byli zaspani – mówił Gołębiowski.
Załoga pociągu została ostrzeżona przed atakiem
Jak przekazał przewoźnik, kolejowy zespół monitorujący ataki dronów z wyprzedzeniem ostrzegł załogę pociągu o zagrożeniu, dzięki czemu nikt nie ucierpiał.
„Stale monitorujemy zagrożenia z powietrza, zapewniamy ruch pociągów i podejmujemy maksymalne środki bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników kolei” – zapewniła spółka Ukrzaliznycia w komunikacie.
PKP Intercity poinformowało, że wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. „W związku z doniesieniami dotyczącymi pociągu relacji Kijów – Warszawa Zachodnia informujemy, że zdarzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez PKP Intercity” – napisał w mediach społecznościowych przewoźnik. Poinformował, że pociągiem podróżuje 206 osób, a wśród pasażerów nie ma obywateli Polski.
„Pociąg został przyjęty od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut i znajduje się na przejściu granicznym w Dorohusku. Po zakończeniu odprawy będzie kontynuował podróż w kierunku Warszawy” – dodało PKP Intercity.
Wojsko: Zagrożenie było realne
W niedzielę, po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy. Przed godziną 10 Dowództwo przekazało, że zakończono operowanie myśliwców. Dodało, że nie odnotowano też naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski podkreślił jednak, że zagrożenie było „realne i bliskie”, a część rosyjskich dronów operowała lub nawet trafiała w cele znajdujące się w obszarze od kilku do kilkunastu kilometrów od granic Polski.
Ponadto z informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynika, że w pobliżu granicy z Polską, około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dron uderzył w ciężarówkę.


