Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce, był gościem w piątkowym (25 września) wydaniu programu „Fakty po Faktach” w TVN24. Poruszył m.in. temat ataku nożownika na klasztor w Jarosławiu. W tej sprawie zatrzymano, a następnie sformułowano zarzuty 31-letniemu obywatelowi Ukrainy Ihorowi M. Bodnar w rozmowie z Anitą Werner powtórzył kondolencje, które już wczoraj złożył rodzinie zamordowanego księdza w oświadczeniu opublikowanym przez ambasadę. – Trudna sytuacja. Osoba z zaburzeniami psychicznymi dokonała tego zabójstwa. To jest także duży szok dla nas i dla społeczności ukraińskiej – powiedział. 

Ambasador Ukrainy: Podejrzany o atak w Jarosławiu nie służył w ukraińskim wojsku

Dopytywany o to, czy strona ukraińska ma więcej informacji na temat podejrzanego, przyznał, że konsul rozmawiał z matką 31-latka. – Ten mężczyzna w 2022 roku opuścił Ukrainę. Mieszkał w Niemczech. Próbował wrócić do Ukrainy samochodem, ale nie został wpuszczony, ponieważ nie miał ważnego ubezpieczenia OC na auto. Samochód został mu zabrany. Potem przyjechał sam do Jarosławia, gdzie dokonał tego przestępstwa – przekazał. 


Zobacz wideo

Atak nożownika w klasztorze w Jarosławiu. Jedna osoba nie żyje

Zaprzeczył także informacjom, które pojawiały się w przestrzeni medialnej, jakoby Ihor M. służył w ukraińskiej armii. – Nie miał nic do czynienia z wojskiem ukraińskim. Nie był też w szoku po służbie w wojsku – poinformował Bodnar. 

Dodał, że matka 31-latka przekazała w rozmowie z konsulem, że „gdy odwiedzała syna w Niemczech, to występowały u niego przejawy nadmiernej emocjonalności”. – Chyba to nie było wtedy jeszcze widziane jako choroba – zaznaczył. – Jest mi bardzo przykro i chciałbym przeprosić wszystkich poszkodowanych i opinię publiczną za to zdarzenie. Ono niestety wpływa też na ogólny stosunek Polaków do Ukraińców – powiedział ambasador Ukrainy. Podkreślił również, że strona ukraińska cały czas współpracuje z polskimi władzami i służbami. 

Atak w Jarosławiu. Prokuratura nie będzie mogła na ten moment przesłuchać podejrzanego

31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. jest podejrzany o zaatakowanie na terenie klasztoru w Jarosławiu pięciu osób. Jedna z nich zmarła, a cztery zostały ranne. Do zdarzenia doszło w czwartek (24 września). Następnego dnia prokuratura poinformowała, że sformułowała M. zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. 

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz przekazała, że śledczy pozyskali opinię biegłych psychiatrów, którzy ocenili, że obecny stan psychiczny podejrzanego uniemożliwia jego udział w śledztwie. W opinii medycznej wykazano, że u Ihora M. występuje stan silnego pobudzenia psychoruchowego, rozkojarzenie toku myślenia i nie ma z nim logicznego kontaktu. Wskazano, że wymaga to pilnego wdrożenia leczenia przeciwpsychotycznego. 

Przedstawicielka prokuratury poinformowała także, że śledczy przygotowują wniosek do sądu o zastosowanie wobec 31-latka tymczasowego aresztowania. – W związku z ustaleniami biegłych prokuratura opracowała wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, który z uwagi na stan zdrowia M. musi być wykonywany w warunkach szpitalnych – powiedziała. 

Share.
Exit mobile version