Na początku marca Natalia wybrała się ze swoją 80-letnią matką Ludmiłą do neurologa. Podczas wizyty lekarz miał przedłużyć receptę lub skorygować dawkę leków na Parkinsona.
W pewnym momencie pracownica przychodni poprosiła je o opuszczenie kolejki. Zdezorientowane kobiety nie miały nawet chwili na rozmowę ze specjalistą.
Ukraińcy w Polsce tracą opiekę medyczną
Dokładnie tego dnia, tj. 5 marca, w życie weszła ustawa „o wygaszeniu rozwiązań wynikających z ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw”. Niepracującym Ukraińcom odebrano m.in. pomoc mieszkaniową, 800+ oraz bezpłatną opiekę medyczną.
Ludmiła pracować nie może. Ma 80 lat i nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. W kwietniu 2022 roku została ewakuowana z Kijowa. Po przyjeździe do Polski zamieszkała z córką i zięciem w Białymstoku.
Ludmiła otrzymuje ukraińską emeryturę, która w przeliczeniu wynosi nieco ponad 300 złotych.
„Jestem pogubiona i wystraszona. Nie wiem, co robić” – pisała kilka tygodni temu Natalia.
– Próbowaliśmy z mężem dopisać mamę do jego ubezpieczenia, ale okazało się, że mogą z tego skorzystać tylko najbliżsi członkowie rodziny. Drugą opcją było samodzielnie opłacanie składki zdrowotnej, co byłoby dla nas finansowym wyzwaniem – opowiada dziś kobieta.
Natalia jest plastyczką. Maluje, tworzy ilustracje. Do tej pory zajmowała się rozwijaniem swojej kariery artystycznej.
– Teraz niestety przyszło mi z tej kariery zrezygnować – mówi kobieta, która postanowiła zatrudnić się jako opiekunka. – Trzeba było szybko coś zrobić, żeby mama mogła dalej się leczyć. Jej diagnozy są bardzo poważne, a choroba Parkinsona cały czas postępuje.
Natalia nie ma żalu, ale z jej słów można wyczytać rozczarowanie. – Rozumiem, że państwo nie jest w stanie pomagać wszystkim bez końca, ale mam poczucie, że po prostu nie pomyślano o osobach starszych i ciężko chorych, które nie są już w stanie pracować.
– Paradoks sytuacji polega na tym, że teraz opiekuję się niepełnosprawnymi dziećmi po to, żeby zapewnić opiekę zdrowotną swojej niepełnosprawnej mamie – dodaje. – To jest teraz najważniejsze.
Uchodźcy z Ukrainy na nowych zasadach
Po dwóch miesiącach od wprowadzenia zmian widać, że problemy uchodźców są bardzo szerokie. „Ustawa wygaszająca” dotyczy nie tylko świadczeń zdrowotnych. Nowe przepisy stopniowo wygaszać będą specjalne regulacje dla uchodźców z Ukrainy, przy jednoczesnym zachowaniu ochrony tymczasowej do 4 marca 2027 r. Zmianie podlegają m.in. zasady dostępu do darmowego zakwaterowania.
– Szczególnie trudna sytuacja dotyczy mieszkańców OZZ-ów, czyli ośrodków zbiorowego zakwaterowania – opowiada Interii Milena Kloczkowska ze stowarzyszenia Homo Faber. – Zmieniły się kryteria pobytu – wcześniej mogły tam mieszkać m.in. rodziny wielodzietne, ale obecnie wiele z nich zostało wykluczonych. Problem dotyczy także dzieci powyżej 12. miesiąca życia, które tracą prawo do pobytu w ośrodkach.
Zmiany prowadzą czasem do absurdalnych sytuacji. – Zdarza się, że dwoje rodziców z polskim orzeczeniem o niepełnosprawności może legalnie mieszkać w OZZ, ale ich zdrowe dziecko już nie. Podobnie w przypadku dziadków sprawujących opiekę nad wnukami – seniorzy spełniają kryteria wieku i mogą zostać, natomiast dziecko pod ich opieką już nie kwalifikuje się do pobytu – słyszymy.
Zgodnie z nowymi zasadami ubezpieczeniem zdrowotnym mogą zostać objęte wybrane grupy uchodźców, m.in. osoby pracujące, dzieci, kobiety w ciąży, ofiary tortur i osoby z ośrodków zbiorowego zakwaterowania.
W przypadku tej ostatniej grupy pojawił się jednak haczyk – aby NFZ uznał takie uprawnienie, konieczne jest odpowiednie zaświadczenie. – Organizacje alarmowały jeszcze przed wejściem ustawy, że potrzebny jest jednolity wzór dokumentu i jasna procedura. Tak się jednak nie stało – przez około półtora miesiąca każdy ośrodek działał według własnych zasad. Dopiero w maju pojawił się oficjalny wzór zaświadczenia – mówi Milena Kloczkowska.
W praktyce oznaczało to ogromne trudności dla osób starszych i schorowanych.
– Formalnie mają oni prawo do świadczeń w Ukrainie, przez co w Polsce bardzo trudno jest im uzyskać ubezpieczenie. Dobrowolne ubezpieczenie w NFZ wiąże się często z wysokimi opłatami początkowymi, sięgającymi nawet kilkunastu tysięcy złotych. Jednocześnie procedura transferu świadczeń emerytalnych z Ukrainy trwa wiele miesięcy, a przez cały ten czas osoby te pozostają bez ubezpieczenia – podkreśla Kloczkowska.
Objęcie dobrowolnym ubezpieczeniem jest możliwe po uiszczeniu opłaty, wysokość uzależniona jest od długości okresu niepodlegania ubezpieczeniu.
W sprawie ubezpieczających się Ukraińców interweniował w NFZ Rzecznik Praw Obywatelskich. „Nie negując zasadności pobierania tej opłaty w okolicznościach przewidzianych przepisami, RPO wskazuje na wątpliwości interpretacyjne co do konieczności opłacenia opłaty dodatkowej przez obywateli Ukrainy, którzy chcą się ubezpieczyć dobrowolnie, a do 5 marca 2026 r. korzystali z uprawnień w dostępie do publicznej ochrony zdrowia w Polsce na podstawie tzw. specustawy” – czytamy na stronie RPO.
W odpowiedzi NFZ napisano m.in.: „Obywatele Ukrainy ze statusem UKR, jeśli mają miejsce zamieszkania w Polsce, mogą, w przypadkach uzasadnionych sytuacją materialną, warunkami rodzinnymi, sytuacją zdrowotną lub innymi okolicznościami wskazującymi na trudną sytuację życiową, występować do dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ o zwolnienie z opłaty dodatkowej albo jej rozłożenie na raty”.
Pomoc dla Ukraińców. „Wyglądało to na brak komunikacji”
Z tła ogólnokrajowych zmian wyłaniają się dramatyczne przypadki indywidualne.
– Kilka tygodni temu pomagaliśmy emerytowi, który miał prawo do miejsca w ośrodku zbiorowym, ale nie został przyjęty – opowiada Interii Dymitr Dymydiuk z fundacji „Ukraiński Dom”. – Na infolinii dla województwa mazowieckiego odmawiano przyjmowania nowych osób. Słyszeliśmy odpowiedzi, że są takie wytyczne i należy kontaktować się z ministerstwem. Wyglądało to na brak komunikacji pomiędzy różnymi strukturami administracji. Nie wiem, jak wygląda to obecnie.
Do fundacji niemalże codziennie zgłaszają się osoby ciężko chore, często jeszcze w wieku przedemerytalnym – mają 30, 40 czy 50 lat, ale nie są w stanie pracować na przykład zaawansowanej choroby nowotworowej. Potrzebują leczenia, leków, chemioterapii, ale nie mogą ich otrzymać, ponieważ nie spełniają wymogów związanych z ubezpieczeniem. – W takich sytuacjach problem jest dramatyczny, bo brak leczenia może oznaczać śmierć, a my niestety często niewiele możemy zrobić – mówi Dymydiuk.
– Codziennie stacjonarnie przyjmujemy około 60-80 osób. To są różne sprawy – legalizacja pobytu, karta pobytu czy inne kwestie. Około 10 proc. stanowią osoby w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej i socjalnej, które mówią wprost, że nie wiedzą, co robić i proszą o jakąkolwiek pomoc – podkreśla.
Na infolinię fundacji dzwonią emeryci, osoby z niepełnosprawnościami, opiekunowie osób leżących. Mówią, że nie mają pieniędzy na leki, są wyczerpani psychicznie opieką nad bliskimi i nie wiedzą już, gdzie szukać pomocy.
Członkini Homo Faber opowiada z kolei o 80-letnim mężczyźnie, który po ciężkim urazie został skierowany do zakładu opiekuńczo-leczniczego. Po zmianie przepisów Ukraińcy utracili jednak prawo do bezpłatnego pobytu w takich placówkach. Ostatecznie mężczyzna trafił do schroniska dla osób w kryzysie bezdomności, mimo że jest osobą leżącą, z demencją i wymagającą stałej opieki. Nie ma też ubezpieczenia zdrowotnego, ponieważ nie przebywa już w OZZ.
Eksperci BGK wyliczyli, że tylko w 2024 roku migranci z Ukrainy mogli przyczynić się w sumie do ok. 15,1 mld zł wpływów do budżetu państwa.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]
-
Ukraina zmaga się z poważnym kryzysem. Dotyczy ponad miliona osób
-
Żyją bez ubezpieczenia zdrowotnego. „Wyrzucony przez świat” kontra „to nie działa”













